sobota, 29 października 2016

"Mercy. Miłosierna" - Rebecca Lim


Ponieważ dla osoby takiej jak ja podobne koncepcje stanowią bilet w jedną stronę do domu wariatów. Ja nie mam niczego poza własnymi doznaniami.

Tytuł: Mercy. Miłosierna
Autor: Rebecca Lim 
Opis: Kim jest Mercy? Ile ma lat? Jak się tu znalazła? Na te pytanie ona sama, wygnany z raju anioł, nie zna odpowiedzi. Jej dusza tym razem utknęła w ciele nastoletniej Carmen. Dziewczyna jest solistką, a chór, w którym śpiewa, ma dać ważny wyjazdowy koncert w tajemniczym mieście Paradise. Mercy-Carmen trafia do domu rodziny, w której przed laty wydarzyła się tragedia – zaginęła Lauren, córka gospodarzy. Mimo że wszyscy są głęboko przekonani, że dziewczyna nie żyje,jej brat wciąż usiłuje ją odnaleźć. Dzięki paranormalnym zdolnościom Mercy jego poszukiwania wkraczają na nowe tory.

– Jesteś nie z tej ziemi – mamroce. Odpina pas, otwiera drzwiczki i dodaje, nie patrząc na mnie: – Wiesz, czasami… mam wrażenie, że są w tobie dwie osoby.
Z Mercy zetknęłam się przypadkiem. Przeglądając Lubimy Czytać spodobała mi się okładka, więc zaczęłam czytać opis. Nie urywa on kupra jak mogę tak powiedzieć, ale tematyka aniołów, więc dodałam ją do biblioteczki. A że ostatnio mogłam pozwolić sobie na książkę to sięgnęłam po nią.

Tak naprawdę nie mogę napisać zbyt dużo, bo wszystko znalazło się w opisie książki. Carmen, a raczej Mercy w ciele Carmen, która jest aniołem, wygnanym aniołem. Jeśli mogę ją tak nazwać. Mercy nie po raz pierwszy budzi się w ciele obcej dziewczyny i nie po raz pierwszy spróbuje zmienić kogoś życie. Tylko pytanie, kim ona jest naprawdę, ile ma lat i dlaczego? Próbuje znaleźć na te pytania odpowiedzi. Z powodu tego, że Carmen jest chórzystką jedzie do Paradise na koncert, każdy uczestnik koncertu zamieszkuje u rodziny z tamtejszych stron. To tam poznaje na pierwszy rzut oka tajemniczego Ryana, który nie wierzy w to, że jego siostra – Lauren – nie żyje.

Zaczynając tą książkę nie spodziewałam się wątku zaginięcia, a bardziej romansu między człowiekiem a aniołem. Lekko się myliłam, co nie spowodowało tego, że książka jest zła. Autorka dobrze rozbudowała wątek zabójstwa i do końca nie wiedzieliśmy, kto zawinił. Co do głównej bohaterki, nie mam zastrzeżeń, ale jak gdyby ktoś mnie spytał czy uratowałabym ją jakby spadała ze skały pewnie bym tego nie zrobiła. Nie mogłam się z nią zżyć, co utrudniało mi czytanie książki.

Podsumowując, książka jest dobra, ale wiem, że stać autorkę na coś lepszego. To książka na jesienny wieczór, kocyk i herbatkę. Jednak trzeba się przygotować na to, że książka nie ma przetłumaczonej kontynuacji.

– Raczej nie chcesz! – Frustracja sprawia, że mówię śmielej. – Kim ty jesteś?Kiedy odpowiada, w jego głębokich niczym bicie dzwonu słowach pobrzmiewa rzucone mi wyzwanie.– Nie. Właściwe pytanie brzmi, kim jesteś ty?

niedziela, 23 października 2016

#2 Liebster Blog Award







Za nominację dziękujemy Koala Czyta. Notka miała być wcześniej, ale zawsze coś wypada, a to coś to szkoła.







1. Ile książek czytasz średnio w miesiącu?
Sassy Girl: Zależy od miesiąca i mojego "grafiku". Ostatnio mam coraz mniej czasu na to.
Koala: Jedną na miesiąc ponieważ dużo czasu zajmuje mi nauka ;c  

2. Ulubiona książka? 
Sassy Girl: Mam wybrać jedną? W snach może i bym wybrała, ale na żywo, nope. Jednak spróbuje dwie "Serce w chmurach" oraz "Buntownik".
Koala: Nie potrafię wybrać jednej ulubionej książki jest to zbyt trudne ! Na pewno "Hopeless", "Dotyk Julii"

3. Jaką książkę ostatnio kupiłeś/aś?
Sassy Girl: To dobre pytanie, ale jak się nie mylę Never Never.
Koala: Ostatnią kupioną prze ze mnie książka była "Klub ognia piekielnego"

4. Wybierasz się na targi w Krakowie? Jeśli tak o w który dzień zamierzasz być?
Sassy Girl:  Niestety, ale nie wybieram się na targi. Jak będą w Warszawie to ja bardzo chętnie.
Koala: Niestety nie wybieram się na targi w Krakowie chodź z chęcią chciałabym być. 

5. W jakim najdziwniejszym miejscu czytałaś/eś?
Sassy Girl: Łazienka, zdecydowanie. Znaczy łazienka w domu byłaby okej, ale szkolna to chyba co innego. 
Koala: W sumie zawsze czytam u siebie lub w salonie, wiec dziwnym miejscem nie można tego nazwać.

6. Na czym czytasz e-booki?
Sassy Girl: Posiadam czytnik, chociaż nie raz zdarzy mi się przeczytać na laptopie czy telefonie.
Koala: Czasami na laptopie czasami na tablecie.

7. Korzystasz z wattpada?
Sassy Girl: Ostatnio coraz mniej, może jedynie do opublikowania rozdziału.
Koala: Oczywiście, że tak chodź ostatnio dość rzadko tam zaglądam. 

8. Lubisz czytać lektury szkolne?
Sassy Girl: A to jest dobre pytanie. Zależy, które jeśli są one ciekawe to z chęcią przeczytam. Ostatnio mi się trafiają coraz gorsze i mam ochotę odłożyć je, sięgnąć po książkę, którą chce i tyle.
Koala: Nie bardzo i muszę się przyznać, że nigdy nie przeczytałam do końca żadnej lektory szkolnej.

9. Czym się interesujesz?
Sassy Girl: Montażem, muzyką, czytaniem, pisaniem.
Koala: Fotografią, rysowaniem oraz grafiką

10. W jaką postać najbardziej chciałbyś/ chciałabyś się wcielić?
Sassy Girl: Tess z Diabelskich Masyn zdecydowanie! Chyba, że może jeszcze Shaw z "Buntownik".
Koala: Dość trudne pytanie myślę, że...że nie mam pojęcia za trudne pytanie. 

11. Czytasz książki zamiast się uczyć? Czy raczej stawiasz naukę na pierwszym miejscu?
Sassy Girl: We wcześniejszych klasach tak robiłam. Najpierw książki, potem nauka, lecz zmieniło się to i teraz nauka na pierwszym miejscu.
Koala: Dość często są momenty, gdy wole usiąść z dobrą książką niż siedzieć przy książkach i się uczyć, wiec tak czasami wybierałam książkę, a potem nauka. 


Jeśli ktoś ma chęć niech odpowie na te same pytania z chęcią przeczytamy odpowiedzi. 

poniedziałek, 10 października 2016

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości






Oryginalny tytuł: Batman vs Supermen Dawn of Justice
Data premiery za granicą: 12 marca 2016 rok
Data premiery w Polsce: 1 kwietnia 2016 rok
Kraj produkcji: USA
Czas trwania: 2 godziny i 30 minut
Reżyseria: Zack Snyder
Sceariusz: Chris Terrio, David S. Goyer


 Opis: W obawie przed poczynaniami nieposkromionego  superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy  obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku,  staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą  Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera  naprawdę potrzebuje. Wobec konfliktu, który rozgorzał między Batmanem i Supermanem, na horyzoncie szybko pojawia się nowy wróg, stawiając ludzkość w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, z jakim jeszcze nigdy nie musiała się mierzyć.

Opinia:  Już dawno słyszałam o tym filmie, ale jak zawszę napięty grafik i za mało czasu nie pozwalało mi obejrzeć filmu. Kiedy dowiedziałam się o nim byłam uradowana i pozytywnie nastawiona, ponieważ wychodzi kolejny film związany z Batmanem, którego uwielbiam.
Jak sam tytuł wskazuje film głównie opiera się na realizacji Batmana i Supermana.
Podczas walki Supermana z Generałem Zodem śmierć ponosi duża liczba ludzi mieszkających w  Metropolis. Syn Kryptonu jest zobowiązany za odpowiedzialność za to co się stało, ale również budzi w ich sercach niepokój jak i samego Batmana. Nasz Mroczny Rycerz decyduje się na pokonanie Człowieka ze stali. Międzyczasie szatański plan knuje Lex Luthor, który chce za wszelką cenę upokorzyć Supermana.
Sam film osobiście mi się podobał. Występują w nim zabawne momenty. Aktorzy grający swoje role są bardzo dobrze dopasowani. Wiedzą jak mają grać i robią to bardzo dobrze. Muzyka genialnie dopasowana, a w niektórych momentach przez nią aż miałam ciarki na plecach.
Niestety film ma też sporo wad, których mogą odrzucić fanów komiksów. Początkujące minuty są bardzo ciężkie oraz słaby scenariusz, a niektóre sceny wyrwane z kontekstu i w cale nie potrzebne. Niestety nie ma idealnych filmów. Droga połowa jest o wiele lepsza dynamiczniejsza oraz efektywniejsza. Samo stację bohaterów zapierało dech w piersiach.
Końcówka filmu stawia widzów w szoku i zachęca do czekania na kolejną cześć, która pojawi się za rok. Osobiście z niecierpliwością czekam na nią.
Polecam film bardzo gorąco uprzedzając tym samym, że dla niektórych może być on nudny, a szczególnie sam początek. Nie przejmujcie się końcówka wynagrodzi wam wszystko.  

środa, 5 października 2016

"Delirium" Lauren Oliver

Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić.

Tytuł: Delirium
Autor: Lauren Oliver

Opis: „Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.

Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.

I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.

Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.


W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.


Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?



Miłość - jedno słowo, niby nic, nieznaczne jak ostrze noża. Właśnie tym jest: ostrzem, krawędzią. Przechodzi przez środek twojego życia, dzieląc wszystko na pół. Przed i po. Cały świat spada na którąś ze stron. Przed i po. I w trakcie - moment na krawędzi.

Do tej książki zabierałam się dość długo. Zawsze trafiały się inne przed nią albo nie mogłam znaleźć w bibliotece. A jak znalazłam w sklepie to była droga. Jednak wiem, że jestem sobie z nią przeznaczona, bo trafiła do mnie. Drugą sprawą jest opis, który zachęca do czytania. Pierwszy raz spotkałam się z taką tematyką, co mnie zachęciło.

Akcja książki dzieje się w Portland. Tylko to nie jest zwykłe Portland, które każdy kojarzy. Patrole, godziny policyjne, podział na szkoły, zakazy, nakazy oraz choroba. Choroba, która jest miłością. W mieście każdy uważa miłość, a dokładniej delirie nervosa za chorobę. Ma cztery fazy, ostatnia kończy się śmiercią. Tak właśnie postrzegają to wszyscy obywatele. Nastolatkowie, jeśli mogę uznać ich za takich w wieku osiemnastu lat zażywają na nią lekarstwo. Stają się zobojętniali na te uczucia. Główną bohaterką jest Lena, która nie może się doczekać zabiegu. Odlicza dni do niego. A to wszystko przez to, że wpajano jej od małego, że miłość jest zła. Kiedy biega ze swoją przyjaciółką poznaje Aleksa, który jest strażnikiem. Jego nie dało się nie lubić i to tylko tyle, bo inaczej zdradziłabym sekrety.

Może zacznę od opisów. Moim zdaniem jest ich trochę dużo, a mało dialogów, co trochę przeszkadza. Jednak miło wiedzieć, co czuje bohaterka, co chce zrobić oraz to, jakie ma rozterki w sobie. Mimo wszystko Lena irytowała mnie na początku mówiła i robiła coś innego. W końcu udało mi się ją polubić.

Mimo, że nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce naprawdę mi się spodobała. Zmieniłabym parę rzeczy na przykład Lenę na początku, ale to są dosłownie drobiazgi, na które można patrzeć z przymkniętym okiem. Książka jest dobra, nie wyśmienita. Dobra, bo wiem, że tą autorkę stać na coś więcej.

Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.


niedziela, 2 października 2016

"Dziewczyna z pociągu" - Paula Hawkins



Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość.

Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Autorka: Paula Hawkins

Opis: Rachel każdego ranka dojeżdża do pracy tym samym pociągiem. Wie, że pociąg zawsze zatrzymuje się przed tym samym semaforem, dokładnie naprzeciwko szeregu domów.

Zaczyna się jej nawet wydawać, że zna ludzi, którzy mieszkają w jednym z nich. Uważa, że prowadzą doskonałe życie. Gdyby tylko mogła być tak szczęśliwa jak oni.

I nagle widzi coś wstrząsającego. Widzi tylko przez chwilę, bo pociąg rusza, ale to wystarcza.

Wszystko się zmienia. Rachel ma teraz okazję stać się częścią życia ludzi, których widywała jedynie z daleka. Teraz się przekonają, że jest kimś więcej niż tylko dziewczyną z pociągu.

Nie mógł zrozumieć, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, że można to opłakiwać.


Opinia: Myślałam, by przeczytać tą książkę już dawno jednak zawsze inne były przed nią. Wtedy zachęcił mnie do przeczytania jej sam opis i opinię od innych autorów. W końcu się zawzięłam na nią, kiedy zobaczyłam, że ma powstać ekranizacja. Co było kolejną rzeczą, która mnie zainteresowała. Ekranizacja równa się dobra książka. Przynajmniej tak myślę, ale to, że ekranizacje powstają gorsze to inna sprawa…

Rachel poznajemy już w pierwszym rozdziale. Ma problemy z alkoholem. Mieszka w Northoce razem z współlokatorką. Codziennie jeździ pociągiem z Northoce do Londynu, wraca tym samym codziennie o tej samej porze. Gdy pociąg zatrzymuje się pod semaforem patrzy na domy i za którymś razem widzi coś, co zmienia połowę rzeczy.

Zostaje wprowadzony wątek zabójstwa. Główna bohaterka chce pomóc w śledztwie. Natomiast wszystko jest coraz bardziej skomplikowane, a składanie zeznań trudniejsze. W to wszystko zostaje wplątany mąż zabitej dziewczyny. A zarazem jest wprowadzony wątek z obecną rodziną byłego męża Rachel.

Po pierwszych paru rozdziałach miałam duże wątpliwości, co do książki. Utrzymywały się one cały czas. Przez pierwsze rozdziały było opisane jak Rachel pije. Po przemyśleniu jednak odnajdujemy sens tego. Autorka pokazuje nam jej życie, jej przemyślenia oraz to, co doprowadziło do tego. W pewnym momencie powieść mnie wciągnęła głębiej. Sięgałam tak naprawdę po więcej, bo ostatnie rozdziały pokazują, kto, dlaczego i po co. Podoba mi się styl autorki. Nie piszę za dużo opisów, ale jest ich wystarczająco. Nie zanudzamy się czytając opisu budynku na stronę. Akcja dzieje się dość dynamicznie.. Żałuję, że nie było bardziej rozbudowanego wątku pociągu.

Mimo, że tak naprawdę spodziewałam się więcej, lecz nie zawiodłam się. Dzięki napięciu, które trzymało książkę. Czy polecam? I tak i nie. Zależy kto co lubi.
Mówię, że nie wiem, co ze sobą począć, że jestem zagubiona i za dużo czasu spędzam w swojej głowie.


Zwiastun filmu, który pojawi się już niedługo.