czwartek, 22 czerwca 2017

"Mechaniczna księżniczka" Cassandra Clare



Tytuł: Mechaniczna księżniczka
Autor: Cassandra Clare 
Cykl: Diabelskie Maszyny 



Pamiętam co mi kiedyś powiedziałaś. Że słowa mają moc zmieniania nas. Twoje mnie zmieniły, Tess. Uczyniły mnie lepszym człowiekiem. Życie to książka i są w niej tysiące stron, których jeszcze nie przeczytałem. Przeczytam je razem z tobą, ile się da, zanim umrę...


Mroczna sieć zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego. Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray, Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.

-Pytałeś mnie, jak, będąc nieśmiertelnym, przeżyłem tyle śmierci. Nie ma w tym wielkiego sekretu. Po prostu wytrzymujesz to, co jest nie do zniesienia.


Nareszcie znalazłam czas i przeczytałam ostatnią część z cyklu mechaniczne maszyny. Naprawdę jestem pod wielkim, szczerym wrażeniem i oczywiście jestem mega szokowana tym, że musze się pożegnać z tymi wszystkimi bohaterami, które mnie tak urzekły i z którymi tak bardzo się przez ten czas żyłam. To smutne, że ta historia się już skończyła i pisząc tą recenzje targają mną straszne emocje.
I naprawdę nie wiem, co teraz ze sobą zrobię. To był dobry wyciskacz łez i myślę, że nigdy nie pozwolę zapomnieć o tych bohaterach, którzy z każdą częścią zmieniali się.
 Na samym początku cyklu poznajemy Tesse, która jest samotna i po śmierci ciotki przyjeżdża do Londynu w poszukiwaniu swojego brata.
Poznajemy również Willa dzielnego, beztroskiego, zamkniętego w sobie, czasami chamskiego chłopca. Oraz Jem, który jest chory i słaby. Widzimy również Charlotte, która stawia swoją „rodzince” ponad wszystko, oraz Henrego jej męża wiecznie siedzącego i majsterkującego Jassie, która pogubiła się oraz Sophie, która posiada w sobie dużo zrozumienia. 
A teraz po tych wszystkich częściach ci bohaterowie zdecydowanie się zmieniają, Tessa już nie jest zagubioną osobą, silna i niezależna, Willa, który pokonał walkę, okazujący dobroć, miłość, którą tak bardzo tłumił w sobie. No i oczywiście Jem w końcu szczęśliwy. Myślę, że oni najbardziej się zmienili. Każdy z nich musiał tak dużo przejść, by być szczęśliwym, by móc myśleć, że zasługuje na szczęście, zbyt dużo.
Autorka spisała się na medal. Tej książce nie brakuje poczucia humorów, przepiekanych i naprawdę prawdziwych opisów Londynu, zaskakująca, pełna emocji, szczęścia i smutku, gniewu czy zaskoczeniu. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona fabułą, a już z pewnością zakończeniem, które powaliło mnie na kolana.
Autorka świetnie poradziła sobie z wątkiem miłosnym, chyba nikt nie powinien być zawiedziony. Wątek Jema był szokujący, ale bardzo dobrze przemyślany, ale jednak to wątek z Williamem urzekła mnie najbardziej do końca serii, było mi go czasem strasznie żal, i byłam szczęśliwa z jego szczęścia. Historia miłosna Willa i Tessy była wspaniała, wzruszająca i romantyczna.
Oprócz wątku miłosnego mogliśmy znaleźć w tej serii wszystko, wspaniałą przyjaźń, której nie pokona nawet śmierć. Myślę, że to jest coś pięknego ile możemy znaleźć w tej książce tak wspaniałych rzeczy.
Cóż mogę jeszcze powiedzieć ? Chyba tyle, że pragnę bić brawa dla autorki za tak wspaniałą trzecią cześć tej trylogii.
To trzeba przeczytać. Nie da się opisać tej części, ani tej trylogii słowami.

Życie to niepewna sprawa, dlatego chce się zapamiętać z niego pewne chwile, wyryć je w umyśle, żeby później wyjąć wspomnienie jak zasuszony kwiat włożony między kartki książki i ponownie się nim rozkoszować.


Recenzje pozostałych części: część 1, część 2  

piątek, 9 czerwca 2017

"Zły Romeo" - Leisa Rayven



Bo to opinia, nie fakt, i może dla ciebie są różowe, bo masz nierówno pod sufitem. Twoja opinia nie musi być prawdziwa dla nikogo poza tobą. Przestań wreszcie wychodzić ze skóry, żeby zadowolić wszystkich wokół, i zacznij mówić, co myślisz.

Tytuł: Zły Romeo
Autor: Leisa Reyven
Cykl: Starcrossed


Jeśli spojrzymy na listę dziesięciu największych ludzkich lęków, na której strach przed publicznymi występami zajmuje drugie miejsce. Znajdują się na niej również strach przed porażką, odrzuceniem, zaangażowaniem czy intymnością, które także mają odniesienie do aktorstwa.


Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce...

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach?


– Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś: „Nie da się odnaleźć miłości tam, gdzie jej nie ma, ani ukryć jej tam, gdzie naprawdę istnieje”. Pomyśl o tym.
Nigdy nie przepadałam za Romeo i Julią, po prostu uważałam tę historię za przereklamowaną. Sięgając po „Zły Romeo”, nie spodziewałam się czegoś lepszego. 

Cassie i Ethan zostali połączeni w parę na przesłuchaniach do Grove. Już w tamtym momencie złapali ze sobą kontakt, a gdy przeszli dalej – więzi między się zacieśnił. Jednak przyjaźń damsko-męska nie może istnieć, jeśli jedna ze stron pała pożądaniem do drugiej. Do tego wszystkiego dostają główne role w „Romeo i Julii”. Czy miłość w dramacie może przenieść się do miłości w realistycznym świecie? 

Cassie była nastolatką, która miała wymagających rodziców, których próbowała uszczęśliwić Jednak to dzięki swojej matce i nieśmiałości trafiła na zajęcia teatralne, które pokochała. Dlatego też chciała zostać aktorką, a egzaminy do Grove miały jej to zapewnić. Dziewczyna posiadała manię – chciała, aby wszyscy ją lubili. Nieważne, jaką idiotkę musiała z siebie zrobić, czy też ukrywała własne zdanie, by nie wyróżniać się na tle innych. Tylko przy jednej osobie była tak naprawdę sobą – Ethanie. 

Ethan to zamknięty w sobie chłopak, który już trzeci raz był na egzaminach. To dzięki partnerstwu z Cassie udało mu się zdać. Na uczelni nie miał za dużo przyjaciół, może jednak nie chciał ich. Zawsze wychodził z sali jako pierwszy, drugie śniadanie jadł w samotności. Tylko jedną osobę dopuszczał do siebie – Cassie. 

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że autorka miała bardzo dobry pomysł. Książka była podzielona na momenty obecne i sprzed sześciu lat, przez co mogliśmy poznać dobrze wykreowanych bohaterów. Jednak odczułam wrażenie, że główna bohaterka patrzyła na Ethana wyłącznie przez pożądanie, pisała o tym, śniła. To było dosyć dziwne w pewnym momencie, lecz nadal stała na swoim i nie była zaślepiona chłopakiem. Co mi się spodobało, bo potrafiła myśleć przejrzyście. Mimo kiepskiego nastawienia do brunetki polubiłam ją, tak samo, jak Ethana. 

Niektóre cytaty w książce mnie zachwycały, jednak książka nie zrobiła na mnie takiego dużego wrażenia. Miło się ją czytało po prostu.

– Czasami otaczamy się murem nie tylko po to, by nie dopuszczać do siebie innych, ale i po to, aby się przekonać, komu zależy na nas na tyle, by zechciał go zburzyć.


– Moja droga Cassandro, czasami nie warto naprawiać tego, co zepsute. Lepiej zacząć od początku i zbudować coś nowego. Lepszego.

– Trzy lata zajęło mi zrozumienie, że niewypowiadanie tego słowa wcale nie pomaga mi zaprzeczyć temu, co czuję. To, czy cię kocham czy nie, nie zależy od słów. Tak po prostu jest.

– Chyba właśnie dlatego szkło wydaje mi się tak fascynujące. Zdaje się niezwykle kruche, a jednak jest w stanie przetrwać wiele lat, nawet naznaczone rysami i pęknięciami.

sobota, 3 czerwca 2017

"Kropla Życia" Oliwia Tybulewicz


Tytuł: Kropla Życia
Autor: Oliwia Tybulewicz


Wioletta pracuje jako kelnerka w Lunie, pubie tłumnie odwiedzanym przez istoty nadprzyrodzone, bezwstydnie kradnące wszystko, co się da i pod byle pretekstem wszczynające bójki. Pewnego dnia w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności wchodzi w posiadanie eliksiru należącego do wpływowej wampirzycy, hrabiny Kraus. Kierowana ciekawością, postanawia go wypróbować i w efekcie następnego ranka budzi się z potwornym bólem głowy i amnezją, ale za to bez bezcennej fiolki. Wiedząc, że prędzej czy później dołączy do grona podejrzanych, dziewczyna rozpoczyna wyścig z czasem. Po drodze przyjdzie jej stawić czoła nie tylko wampirzym klikom, niesfornym klientom pubu i skrzyżowaniu psa z krokodylem, ale także, co gorsza, próbującej za wszelką cenę wyswatać ją mamie.

Czy Wioletcie uda się na czas odzyskać pamięć i fiolkę? A może przy okazji odnajdzie coś o niebo cenniejszego?

***

Główna bohaterka - Wioletta pracuje jako kelnerka w Lunie, pubie dla istot nadprzyrodzonych. Bójki są tam na porządku dziennym, tak samo, jak częste wymienianie lustra, do tego kradzieże różnych rzeczy, które zostają zwracane po pewnym czasie. Tak, to miejsce jest dziwne, a zarazem ekscytujące. Kiedy dziewczyna w swoje ręce dostaje eliksir, który należy do wampirzej hrabiny, wszystko zaczyna się zmieniać. Na drugi dzień, po wypróbowaniu go, budzi się z amnezją i brakiem fiolki. Zaczyna poszukiwania, a w międzyczasie próbuje też odwodzić własną matkę od swatania. Do tego wszystkiego w jej życie wchodzi chłopak - Artur.

Wioletta jest osobą pełną dystansu do siebie, zorganizowaną, posiadająca zimną krew w momencie zagrożenia, ale też jest lekkomyślna. Przykładem tego jest wypicie eliksiru, który został stworzony dla wampirów. Myślała, że kły jej wyrosną lub będzie jej smakowała ludzka krew? Tym zachowaniem bohaterka mnie irytowała i nie raz miałam ochotę jej coś zrobić. Jednakże podobało mi się zachowanie zimnej krwi przy bójkach w pubie, gdzie nie panikowała, krzyczała czy jakoś inaczej reagowała, po prostu chowała się pod kontuar i przeczekiwała.

Mam jakiś sentyment do postaci pobocznych tutaj, w pewnym sensie intrygowały mnie one. Jedną z takich postaci jest Czaruś wilkołak, który pragnął być wampirem i szczerze chciałabym go poznać lepiej. Tak samo, jak Tami, przyjaciółkę głównej bohaterki.

Bardzo podobał mi się styl autorki, który, jak na dopiero co debiut książkowy, jest dobry. Do czego mogłabym się przyczepić: to, że czytelnicy zostają wrzuceni na głęboką wodę. Wprowadzenie jest tym, czego mi brakuje tutaj oraz opisu danych ras. Były minimalne opisy, jednak chciałabym poznać ich bardziej, ich miejsce zamieszkania, niektóre zachowania. Może to wydaje się głupie, ale jest interesujące. Nie zabrakło też tutaj dawki humoru np. fragmenty bójek są dość zabawne i przywołują uśmiech na mojej twarzy.

Co mnie zdziwiło w książce to to, że wątek miłosny Wioletty i Artura spadł na dalszy plan. Nie przeszkadzało mi to jednak w dalszym czytaniu.

Podsumowując. Książka jest dobra, dzięki stylowi pisania autorki w miarę szybko się ją czyta. Jest to jedna z lekkich lektura na jeden, góra dwa dni.

Za możliwość przeczytania dziękuje autorce. 

czwartek, 1 czerwca 2017

Podsumowanie maja

Witajcie kochani :D  Maturę już mam za sobą teraz czekać na wyniki. I  w końcu mamy ukochane wakacje i najdłużej w swoim życiu, a co za tym idzie więcej czasu na czytanie książek. 

Na dzień dzisiejszy mamy: 
70 obserwatorów
6 814 wyświetleń
47 notek opublikowanych

Nie wiem jak Sassy chodź pewnie też jesteśmy zadowolone z takich wyników. Pamiętam jeszcze to gdy zaczynaliśmy i tworzyliśmy razem tego bloga.

Sassy Gilr:
1.) "Klątwa przeznaczenia" - Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka - 812 storn
2.) "Zakazane życzenie" - Jessica Khoury  - 352 stron
3.) "Chłopak z sąsiedztwa - Kasie West - 350 stron 
4.) "Kropla Życia" - Oliwia Tybulewicz - 243 stron
5.) "Coś o tobie i coś o mnie" - Julie Buxbaum - 304 stron
Razem 2061 stron 

Koala:
1.)  "Urodzona o Północy" - C.C. Hunter - 365 stron 
Tylko jedna książka w maju a to za sprawą cudownej matury, która nie jest taka cudowna.