sobota, 25 lutego 2017

"Inny świat "- Gustaw Herling-Grudziński


Boże, daj mi samotność, bo nienawidzę ludzi. 
Tytuł: Inny Świat 
Autor: Gustaw Herling-Grudziński

Byłem chory na tęsknotę za czymś nieokreślonym. Odetchnąłem innym powietrzem, jak człowiek, który nie wiedząc o tym, dusił się przez całe życie.

Opis: Wydane po raz pierwszy w 1953 roku w Londynie i wznawiane wielokrotnie wspomnienia Gustawa Herlinga - Grudzińskiego z sowieckiego łagru w Jercewie pod Archagielskiem ukazują się w serii Lekcja Literatury poprzedzone niezwykle interesującą rozmową, jaką z autorem książki przeprowadził znakomity znawca jego twórczości, Włodzimierz Bolecki. Książka Gustawa Herlinga - Grudzińskiego obok nieprzeciętnych walorów literackich jest przede wszystkim - co podkreśla w rozmowie Autor - dokumentalną relacją ofiary, kronikarza i badacza instytucji i mechanizmów sowieckiego "innego świata" zbudowanego na utopijnej, zbrodniczej ideologii totalitarnej.

Ale czy może być większa tortura niż nagłe uświadomienie sobie, że ta nadzieja była tylko złudzeniem podnieconych zmysłów?

Opinia:  Co można powiedzieć na początek recenzji? Jest to jedna z moich lektur, które przeczytałam do końca. Zazwyczaj wszystkie te, które próbowałam czytać kończyły się nie powodzeniem na początku książki lub w środku i musiałam sięgać do streszczeń, żeby je jakoś zrozumieć. Tym razem musiałam przeczytać „Inny świat” Tematyka wojenna, którą naprawdę lubię czytać czy słuchać.
Po opowiadaniach Borowskiego przed tą lekturą mimo, iż podobny temat jakoś nie podeszły mi, chodź musze przyznać, że warte do przeczytania. Wracając do tematu. Autor ksiązki tym samym narrator Grudziński, obserwator i jeden z licznych osób, które przebywa w obozie sowieckim. Skazany na wiezienie za prawdopodobieństwo, że jest Niemcem, ponieważ miał na sobie buty oficerskie i długi płaszcz.
Co mogę powiedzieć więcej o książce ? Trzeba wspomnieć, że autor piszę jak było to znaczy piszę tak drastycznie i wstrząsa czytelników co działo się z perspektywy czasu dość nie dawno. Czytając zawsze zastanawiałam się Jak? Jak  można być takim okrutnym człowiekiem ? I wiecie co ? Nie odnalazłam odpowiedzi na to pytanie.
Wszyscy bohaterowie są dość podobnie do siebie, chodź nie można ich wszystkich wrzucić do jednego worka! Podobne cechy to tragiczny los, niewolnicza praca, wizja niechybnej śmierci. Przerażał mnie fakt jaką krzywdę potrafi wyrządzić jeden człowiek drugiemu człowiekowi. Szczególnie w momentach takich jak zaspokojenie potrzeb seksualnych. To straszne jak niektóre kobiety były tam traktowane! Jak sami ludzie byli traktowani. Wyżywienie z samego rana wynosiło jedna łyżka kaszy i jeden śledź i to miało im starczyć na praktycznie cały dzień. Pracować w lesie gdzie jest straszliwy mróz. Straszliwe głodówki i miejsca takie jak „trupiarnia”.
Autor opisuje przeżycia ludzi, których spotkał w obozuje. Opisuje ich losy. Przemyśliwuje na ich temat skłaniając czytelnika do podobnych przemyśleń i stawia pytania jakbyśmy się zachowali w takich sytuacjach w tamtych okrutnych czasach.   
Książka wciąż zbudza we mnie przerażenie. Powoduje coraz to nowe przemyślenia nawet pisząc tą recenzje wciąż nasuwają mi się nowe pytania, na które boje się że nie znajdę odpowiedzi. Bardzo ważne jest lekturze zawarte w niech emocje, cierpienie, strach i wszystkie te podobne do siebie cechy, które się łączą ze sobą.
Podsumowując jest to jedna z tych lektur, które przeczytałam do końca i nawet nie z powodu tego, że jest to tematyka wojenna, ale również dlatego, że jest ciekawa i prowadzi do różnych przemyśleń.  Polecam wszystkim ją przeczytać tym co mieli okazje, ale z jakiegoś przyczyny ją nie przeczytali i również tym co będą ją czytać i mają w listach lektur przeczytajcie. Na pewno ta książka zostawi po sobie ślad do końca.


Jaki ból sprawia nam uświadomienie sobie nicości i błahości celu naszych oczekiwań, gdy zostaną wreszcie spełnione! Lepiej jest czekać, spodziewając się rzeczy nieosiągalnych nawet, niż mieć wiedzę, że się posiada nikły zaledwie cień dawnych pragnień.

piątek, 17 lutego 2017

"Utrata" - Rachel Van Dyken



Trudno jest żyć – łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic – tyle tylko, że cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.


Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Cykl: Zatraceni


Opis: Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.

Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…
Nie widzisz siebie tak, jak widzą cię inni. Może on widzi więcej niż ty, kiedy patrzysz w lustro? Cokolwiek to jest, nie odtrącaj go. Facet się stara i na twoim miejscu dziękowałabym Bogu.


Może większość osób robi sobie listę, co chce czytać i czyta zgodnie z nią. Od czasu do czasu wtrącając inną książkę pomiędzy. Tak, więc na mojej liście była „Utrata”, a zarazem ciekawość czy jest taka dobra jak ją oceniają na Lubimy Czytać.

Kiersten Rowe jest zwyczajną dziewczyną, oprócz tego, że prześladują ją koszmary z przeszłości. Jak na swój osiemnastoletni wiek przeżyła coś, co nie powinno się zdarzyć. Od tamtego momentu zamknęła się na świat, została sama z depresją w środku. Zaczyna studia, które są dla niej czymś nowym tak samo jak rozmawianie z ludźmi czy mając przyjaciół. Na tym samym uniwersytecie studiuje Weston Michels, który zostaje opiekunem roku. Weston jest człowiekiem, który docenia wszystko, bo w jednej chwili może wszystko stracić. 

Książka jest podzielona na perspektywy Kiersten i Westona, co wpływa na plus książki, bo możemy poznać bohaterów od podstaw. A przed rozdziałem jest krótka myśl bohaterów, co przypadło mi do gustu. Kiersten jak już wspomniałam jest zwyczajną dziewczyną, ale prześladują ją koszmary. Wątek znajomy i dobrze znany na dzień dzisiejszy. Nie mówię, że każda książka ma być o czymś innym, ale, po co wciskać wątek nierozbudowany do książki? Koszmary Kiersten nie wniosły do książki dużo, pojawiły się w paru rozdziałach i do widzenia. Rozumiem, że Kiersten musiała mieć depresję, aby chłopak musiał jej pomóc i tak dalej, ale myślę, że autorka powinna bardziej zapoznać się z ludźmi chorymi na depresje. Przez to jak główna bohaterka została przedstawiona miałam ochotę przestać czytać, po prostu. Natomiast Weston został przedstawiony w nie jakiś wyśmienity sposób, ale w taki, że dało się go lubić. Najbardziej zapunktował sobie u mnie tym, że doceniał to, co ma i chciał pokazać to też innym. Chciało się brać z niego samego przykład. A teraz mogę przejść do dalszej części, co mnie denerwowało w książce akcja. Akcja za szybko się działa na jednej go poznaje, na drugiej całuje przepraszam, ale co to jest? Romans, romansem, ale bez przesady! Nie rozumiałam też, co autorka chciała osiągnąć pisząc rzeczy nieistotne np. – Świetnie. – Wstała od stołu i się przeciągnęła. Coś błysnęło pod materiałem koszulki. Kolczyk w pępku? Teraz mam pytanie dnia, co mnie interesuje kolczyk w pępku jej współlokatorki? Takich przykładów jest jeszcze parę, ale ten najbardziej zapadł mi w pamięć. Nie rozumiem także niektórych zachować bohaterów. Dwójka jest w pokoju, bo reszta wyszła, a nagle ni z pietruszki trzyma ją osoba. Przepraszam, ale ta osoba teleportowała się przez ścianę czy słyszała jakieś głosy w głowie żeby przyjść i ją przytrzymać, bo tego za kija nie rozumiem. Styl autorki może jest lekki, jednakże akcja w książce dzieje się o wiele za szybko, co mnie irytowało.

Jestem po pierwsze części, a to jest trylogia. Powiem jedno odpuszczam ją sobie, chyba, że ktoś mi za to zapłaci to wtedy się zastanowię.


– To, że potrzebujesz pomocy, żeby poradzić sobie z problemami, nie czyni cię słabszą. Naprawdę słabi są ci, którzy nie potrafią przyznać, że potrzebują pomocy. Ludzie, którzy nie potrafią przyznać, że nie poradzą sobie sami. To oni są słabi. Prosząc o pomoc i przyjmując ją, przyznałaś się do swojej słabości, a przez to pokazałaś, jak jesteś silna. Ludzie słabi myślą, że pozjadali wszystkie rozumy, i afiszują się ze swoją mądrością. 




KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:




wtorek, 14 lutego 2017

Walentynkowy Tag


14 luty, a dokładniej Dzień Zakochanych. To ten moment, gdy faceci w końcu ogarniają się (a przynajmniej ta mniejsza część) i zabierają swoje ukochane na randkę. Jedna pamiętajmy, że miłość do drugiej osoby pokazujemy każdego dnia. A jak się nie ma chłopaka to zostają książki i seriale no i muzycy. Poza tym już jutro jest obchodzony Dzień Singla i czekolady w promocyjnej cenie. Kto by się nie skusił?


1. Ulubiona historia miłosna.
Sassy Girl: Mam wybrać tylko jedną tak? To zdecydowanie wybieram historię Rule'a i Shawn z "Buntownik". Może nie ma w niej czegoś nadzwyczajnego, ale ich historię mogę czytać i czytać.
Koala: Dobre pytanie będzie czy zdołam wybrać jedną historie miłosną. Może postawie na Avery i Camerona z "Zaczekaj na mnie". Świetnie się czułam czytając ich historie i dosłownie książkę pochłonęłam.

2. Największe książkowe ciacho.
Sassy Girl: Dwa słowa.William Herondale razem z Jacem.
Koala: Nie mam pojęcia :O Czy tylko mi było by wybrać z pośród tylu książkowych ciach jednego ? To zdecydowanie nie możliwe! 

3. Ulubiona książkowa para.
Sassy Girl: Jace i Clary, Rule i Shawn, Will i Tessa, Holder i Sky, Hannah i Garret, Noah i Allie
Koala: Will i Tessa, Holder i Sky, Avery i Cameron, Julia i Warner  

4. Para, która działa Tobie na nerwy.
Sassy Girl: Remington i Brooke z serii Real, ale to od drugiej części.
Koala: Trudno powiedzieć.

5. Klasyka romansu - ulubiona książka.
Sassy Girl: "Buntownik" Jay Crownover, "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa
Koala: "I wciąż cię kocham" Nicholasa Sparksa

6. Najsmutniejsza historia miłosna, którą kiedykolwiek przeczytałaś.
Sassy Girl: "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes
Koala: "Zostań jeśli kochasz" Gayle Frman oraz "Gwiazdy naszych wina" Mimo iż zanim zaczęłam czytać obejrzałam film i to już nie było to samo, ale i tak trzeba zaliczyć do tego puntu tą książkę. 

7. Najlepszy książkowy pocałunek.


Sassy Girl: Clary i Jace jak zabrał ją do oranżerii! O i Noah i Allie, pocałunek w deszczu? Zdecydowanie najlepszy.
Koala: No i mam znowu problem bo jakoś nie pamiętam już jakiś najlepszy książkowy pocałunek i to dość złe -.-



8. Najlepsza miłosna ekranizacja. 
Sassy Girl: Mimo, że oglądam mało ekranizacji to na pewno się tutaj znajdzie "Najdłuższa Podróż", "Pamiętnik".
Koala: Więc to będzie "Zostań jeśli kochasz"

9. Ulubiony autor piszący miłosne historie.
Sassy Girl: Niezaprzeczalnie Nicholas Sparks!
Koala:  Zdecydowanie Nicholas Sparks.

10. Najgorszy romans wszech czasów.
Sassy Girl: "After"
Koala: Chyba jeszcze nie czytałam najgorszego romansu wszech czasów :O 

11. Duma i uprzedzenie - jaka piosenka kojarzy się Tobie z tą książką.
Sassy Girl: Szczerze? Żadna piosenka mi się nie kojarzy.
Koala: Przykro mi, ale jednak nie mam

12. Ostatni romans/historia miłosna, przy której się wzruszyłaś.
Sassy Girl: "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes.
Koala: Nigdy nie płakałam przy żaden książce wiec no cóż przykro mi, ale nie dodam tutaj żadnej książki. Tak wiem jestem bez serca xD  

13. Czerwień - kolor miłości. Ulubiona książka z czerwoną okładką.
Sassy Girl: Nie czytałam żadnej książki z czerwoną okładką. 
Koala: Właśnie przeglądam swoje książki zastanawiając się czy mam taką książkę i wyszło na to, że nigdy nie czytałam książki z czerwoną okładką 


14. Ulubiona miłosna historia z dzieciństwa.
Sassy Girl: "Piękna i Bestia" 
Koala: Tak jak wyżej :D 

15. Jesteś rozważna czy romantyczna?
Sassy Girl: Powiem pół na pół, ale bardziej ta romantyczna.
Koala: Hm.. dość dobre pytanie i w sumie to zależy tak dość bardzo pół na pół 

sobota, 11 lutego 2017

"Błękitna Róża" Marcelina Traut





Tytuł: Błękitna Róża
Autor: Marcelina Traut

Opis: Jessica- ma jeden cel-pomagać biednym i pływać po morzu.
 Jack- pragnie znaleźć osobę, która napada na bogatych i zabiera im cenny majątek, zostawiając tylko po sobie błękitną różę.
Czy Jack odnajdzie właściciela błękitnej róży?Czy dowie się kto stoi za rabunkami w mieście?Co się stanie? Który cel zostanie osiągnięty?Kto zwycięży?


Wiele osób zna przypadek, że nie ma co czytać i szuka po różnych stronach w poszukiwaniu książki. Do „Błękitnej róży” przyciągnął mnie sam tytuł oraz okładka, która jest prosta. A ta błękitna róża na niej, tylko się zakochać!

Książka zaczyna się od tego, że Jessica zostaje wysłana do wuja by mogła zostać damą. Cóż akcja dziwnie się toczy i okazuje się, że trafia na statek piratów. Plądrować to słowo, które może towarzyszyć jej przez całe życie. Plądrując jeden z domów musi zabrać za sobą jeńca, a dokładniej Jacka Willsa.

Nawet nie wiem jak mam zacząć pisać recenzję by używać ładnych słów. Ta książka to szajs, jak ich mało po prostu. Z bohaterami nie umiałam się zżyć, być może to była zasługa, że byli tak płytcy, że woda w klozecie jest głębsza. Jessice poznajmy, jako kobietę, której lepiej się nie sprzeciwiać, a zarazem taką, która nie pozwoli sobą rządzić. To akurat plusy tej bohaterki, bo naprawdę jest niezależna. Natomiast Jack po prostu tragedia. Dwójka bohaterów podejmuje lekkomyślne decyzję. Styl autorki jest jak „Dam tutaj czasownik i tutaj o i jeszcze tutaj”, każde zdanie złożone jest z większości czasowników. Nie ma tutaj opisu uczuć czy może przemyśleć, a jak są to może dwa zdania i koniec. Nie wspominając o scenie erotycznej, bo to już tragedia. Czytałam pierwszą scenę na jednej z wolnej lekcji jak tylko ją skończyłam moja głowa opadła na ławkę w ramach załamania. To było takie wchodzi, wychodzi, ona krzyczy, on dochodzi. Jedyne co mogę z tego wywnioskować to ze autorka prędzej naoglądała się amatorskich, niemieckich pornosów i jest dziewica. Jeśli chce się pisać o seksie to albo trzeba to przeżyć albo mieć dobrą wyobraźnie inaczej wyjdzie ... TO. Akcja toczy się o wiele za szybko. [SPOILER] Na sto stron, na setnej po raz trzeci ona musiała go porywać. W tym wszystkim na dwudziestej stronie się pocałowali, a na osiemdziesiątej już brali ślub. [KONIEC SPOILERU] Po prostu brak mi słów do książki. Nawet nie mam żadnych wartych wstawienia cytatów do tej recenzji.

Uważam, że książka nie jest warta czasu. Gdyby nie to, że miała sto stron i odłożyłabym ją na półkę nawet nie czytając do końca.

KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:

poniedziałek, 6 lutego 2017

"Remy" - Katy Evans






Tytuł: Remy
Autor: Katy Evans
Cykl: Real

Opis: Remington Tate, bokser Podziemnej Ligi, jest tajemnicą nawet dla samego siebie. Jego umysł jest jasny, a zarazem mroczny, złożony i otwarty. Czasami jego działania i nastrój są dokładnie wyważone, a czasami pozbawione są wszelkiej kontroli.
W tym wszystkim jednak zawsze była jedna niezmienna rzecz: pragnienie, pożądanie, kochanie i chronienie Brooke Dumas. To jego historia: od chwili, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył i uświadomił sobie, że jest ona największą wartością, o jaką kiedykolwiek musiał walczyć.

Remy jest ostatnią książką o Remingtonie, a przynajmniej z tych przetłumaczonych. Mimo, że zawiodłam się na drugiej części istniała we mnie mała nadzieja, że ta część będzie lepsza.

„Remy” jest książką pisaną z perspektywy Remingtona. Zaczynając od spotkania z Brooke w Settle do ostatniego momentu. Mimo wszystko poznajemy mężczyznę od nowa, jego myśli i to, dlaczego postąpiła tak, a nie inaczej.

Remington jest osobą, która ma problemy psychiczne, a jednak próbuje z tym walczyć i pokazać, że jest silną osobą. Mimo, że podobał mi się ten wątek w książce, widząc to z jego perspektywy autorka powinna więcej poczytać na temat chorób afektywnych. Mając przed sobą tą część, a poprzednie po prostu zabrakło mi realizmu w tym. Na ringu walczy dla jedynej kobiety w jego życiu – Brooke Dumans, a widząc jej zachowanie z boku myślałam, że wejdę do tej książki i dam jej po prostu z liścia. Nie wiem, każda kobieta tak rozpacza jak musi zostać na chwilę sama bez swojego lubego? Czy to ja jestem ta dziwna. Po prostu Brooke zapatrzyła się za bardzo w Remy’ego i już w drugiej części zaczęło mi to przeszkadzać. Zabrakło mi też wspomnień Tajfuna, a dokładniej tego, co działo się przed. Rozdziały są podzielone na teraźniejszość i przeszłość, co jest dobre, jednak te wspomnienia!

Katy Evans ma potencjał i to widać, jednakże pisząc serię Real powinna popracować więcej nad drugą i trzecią częścią. Na pewno sięgnę po inne książki ten autorki, ale do tej serii nie wrócę.

KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:

czwartek, 2 lutego 2017

"Ostatnia Spowiedź" Nina Reichter


Wierze, że wszystko co się dzieje, ma swoją przyczynę i swój powód. Wszystko jest potrzebne, byśmy mogli coś zrozumieć lub czegoś się nauczyć. Byśmy mogli wybrać tę właściwą drogę, chociaż chcemy z niej zboczyć. Często nie zdajemy sobie sprawy, co los próbuje nam pokazać, i nikt nie powiedział, że w ogóle kiedykolwiek zrozumiemy. Bo czy ktokolwiek obiecał, że będzie łatwo?


 Tytuł: Ostatnia Spowiedź
 Autor: Nina Reichter
 Opis: Świat Ally Hanningan wali się w posadach, gdy miłość    jej życia – rockman Bradin Rothfeld zostaje postrzelony i pada  na scenę. Ally jest uczestniczką tamtych zdarzeń. Bezsilność i wspomnienia tamtych chwil na zawsze pozostaną jej       najgorszym koszmarem.
Bradin jest w ciężkim stanie.
Co więcej, może pożegnać się ze światem sądząc, że dwie najbliższe mu osoby zrobiły mu świństwo. Tylko czy Ally i Tom rzeczywiście są niewinni?
Rozpoczyna się walka o życie rannego Bradina, a jego bliscy, odliczając feralne godziny, będą musieli zmierzyć się z grzechami, które być może nigdy nie zostaną odpuszczone.
Tom poprzysięga sobie, że już nie zbliży się do Ally.
Tylko czy facet, który dotychczas żył bez zasad dotrzyma obietnicy?

Miłość, zazdrość, show-biznes. Ostatnia spowiedź
Poczuj, jak kocha ten, którego kochają tysiące…


Zaufanie to cząstka duszy, którą oddajesz komuś w nadziei, że nadal pozostanie Twoja.


Opinia: Ciąg dalszy historii Ally i Bradina. Z pierwszą częścią zatchnęłam się dokładnie rok temu, która zakończyła się dość bardzo drastycznie, i która powodowała chęć czytania kolejnej cześć. Niestety dopiero mogłam sięgnąć po kolejną cześć dopiero niedawno.
Historia zaczyna się w momencie zakończenia tomu I. Dla niektórych mogli by powiedzieć, że to źle, bo dlaczego nie ma napisane co było wcześniej? Czemu nie ma przypomnienia co było w poprzedniej części ? Dlaczego nie ma tak jak w innych książka ? Ale ja wam powiem, że mi się to podobało. Po pierwsze nie szczególnie lubię, gdy w książkach na samym początku jest wałkowane wszystko co było w pierwszych częściach. To powoduje u mnie bardzo dużą niechęć i dość bardzo mecze się z tym. Po drugie to sprawia, że książka staje się oryginalniejsza. Po trzecie to cos nowego z czym po raz pierwszy się spotkałam i mi się to podoba.
Naprawdę nie wiem jak mogę wam opisać książkę, żeby wam nie zaspoilerować pierwszej części. To naprawdę dość trudne.
W tej części akcja rozpoczyna się dość dramatycznie. I to jest naprawdę dobre, ponieważ chcemy czytać i czytać. Osobiście, gdy musiałam odłożyć książkę tak bardzo ciągnęło mnie do niej, bo naprawdę byłam ciekawa co dalej! Ciągłe nurtujące i narastające pytania. Czy on przeżyje ? Czy on jej wybaczy, gdy przeżyje? Co ona zrobi ? I tak w kółko, gdy odkładałam na bok lekturę.
Jest to historii o miłości, miłości, która zdarza się tylko przepuszczam w prawdziwym życiu . Czytając nie można się przy niej nie nudzić. Bardzo dobrze opisane sceny miłosne i naprawdę zawsze coś się dzieje. Co jest kolejnym plusem i z czym po raz pierwszy w książce się spotykam to jest to podkład muzyczny, która autorka proponuje nam włączyć piosenkę, by bardziej zagłębić się w lekturze.  
Tak jak w każdej książce są wzloty i upadki, bo na Ally i Bradin’a zawsze czeka ktoś kto pokrzyżuje im plany. Jest wszystko opisane tak byśmy mogli czuć uczucia bohaterów, utożsamiać się z nimi, myśleć tak jak oni, być nimi i kochać jak oni.
Autorka pisze w normalny i banalnym językiem powodując tym, że książka zyskuje głębie. Każde słowo jest dogłębnie przemyślane. Do tej pory jestem zaskoczona tym jak niektóre słowa sprawiły u mnie ciarki. Jak myślę pozostaną za mną na dłużej. I emocje, które naprawdę autorka targała mną emocjonalnie. W dobrym słowie tego znaczenia.

Jest naprawdę wiele książek, które cenie, bez których nie potrafiłabym zapomnieć, bo tak zmieniły moje życie. Ta książka jest jedną z nich. Czy ją wam polecam ? Oczywiście tak! Bez dwóch zdani polecam wam i myślę, ze nie zawiedziecie się na niej.  

Co to znaczy, że należymy do siebie?
To znaczy, że jesteśmy połączeni funkcją odwrotnych emocji. Ktoś dotyka ciebie... a to ja czuję ból.

 KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA: