środa, 15 listopada 2017

"Szukając Alaski" - John Green


W którymś momencie wszyscy podnosimy wzrok i uświadamiamy sobie, że zgubiliśmy się w labiryncie.

 Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green



Opis: Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

Jezu, nie mam zamiaru być jednym z tych, którzy siedzą, gadając o tym, co zamierzają zrobić. Po prostu to zrobię. Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty.

Opinia: Kolejny raz sięgnęłam do książki Johna Grena i mogę stwierdzić, że tym razem się na pewno nie zawiodłam.
O czym jest ta powieść ? O Milesie, który w cale nie ma przyjaciół, lecz to zmienia się wraz z przeprowadzką do szkoły z internatem. Jego współlokator „Pułkownik” okazuje się być w paczce zbuntowanych w tej szkole. Szybko się zaprzyjaźniają, a Miles poznaje Alaske. Dziewczyna jest tajemnicza, zbuntowana, ale i też wyzwolona, a przede wszystkim uwielbia papierosy, oraz alkohol. Nasz bohater zakochuje się w niej na zabój. Co prowadzi do paru konfekcyjnych sytuacji w jego życiu studenckim. 
Co do całości? Bardzo podoba mi się to jak główny bohater postrzegał rożne rzeczy. Czułam się czasem tak jakbym to ja przeżywało to już kiedyś. Książka prowadzi do bardzo dużej reelekcji w naszym życiu. I chyba za to kocham Greena, że zawsze prowadzi czytelników do właśnie takich przemyśleń nad swoim życiem. Dla mnie jest naprawdę na plus w książkach i bardzo to doceniam w autorach.
Co jeszcze? Dużo jest humoru. Przepełniona wieloma bolesnymi doświadczeniami. Na prawdziwej przyjaźni w trudnych sytuacjach życiowych. A przede wszystkim na podejmowanie decyzji tych złych i tych dobrych. Po prostu jest lekka, na jesienne wieczory, przyjemna w czytaniu, idealna, alby oderwać się od codzienności.
Co mi się nie podobało ? Wydaje mi się, że książka jest dość przewidywalna przynajmniej dla mnie taka ona była. Czytając pierwsze strony i widząc chłopca bez przyjaciół już wiedziałam, że będzie miał on kolegów, gdy tylko się wyprowadzi. To takie przecież dość przewidywalne. Nie wiem, dlaczego, ale w połowie książki również sobie uświadomiłam, że jeden z bohaterów umiera, co też się stało, a jego śmierć nie tak bardzo mnie wstrząsnęła, bo już wiedziałam, że to się wydarzy.
Wiec uważam, że książki, które da się przewidzieć, co będzie w fabule spada nagle ocena jej. To tak jak oglądasz jakiś film, ale ktoś ci powiedział, co będzie na końcu. Gdzie jest w tedy jakąś satysfakcja z oglądania? Nie ma żadnej. Tak samo jest z książka, gdy przewidujesz ją.

Czy polecam książkę ? Uważam, że jest to książka dla wszystkich dla młodzieży i dorosłych, ponieważ po przeczytaniu, każdy coś z niej wycjagnie. A po przeczytaniu końcówki i zamknięciu je po prostu pomyśli. 

Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości.

6 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu mam w planach tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie Greena. Ta ksiązka bardzo przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jakiś czas temu i planuję sięgnąć po kolejne książki autora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka podobała mi się zdecydowanie bardziej niż "19 razy Katherine". Polecam ją wszystkim ;)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo miło wspominam "Szukając Alaski" i szczerze powiedziawszy z wielką chęcią bym do niej wróciła. Może i John Green ostatnio zbija niezbyt miłe komentarze na temat swoich książek, ale ja mimo wszystko jego lekkie historie czytam z wielką chęcią i przyjemnością :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/11/listy-do-utraconej.recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Greena całym sercem, chociaż szukając Alaski nie jest moją ulubioną wśród książek jego autorstwa. Pierwsze moje skojarzenie z nią, to dialog
    -Co to jest?
    -Moja lisia czapka.
    -Twoja lisia czapka?
    -Tak, moja lisia czapka
    Czy jakoś tak. Nie mam pojęcia, dlaczego tak bardzo mnie rozbroił, ale mimo, że książkę czytałam już dawno, to wciąż mam go w głowie.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń