środa, 24 maja 2017

"Zakazane życzenie" - Jessica Khoury





Miłość nigdy nie jest zła. I tak jak powiedziałaś nie jest wyborem. Ona po prostu się wydarza, a my jesteśmy wobec niej bezradni. 
Tytuł: Zakazane życzenie
Autor: Jessica Khoury

Nie można wybrać swojego losu, ale można wybrać, kim staniemy się za jego sprawą.


Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.

Czyż bowiem nie poucza poeta, że jeden przyjaciel od serca cenniejszy jest od dziesięciu tysięcy wielbłądów dźwigających złoto i drogie kamienie.

Prawdopodobnie każdy zna baśń o Aladynie lub oglądał Aladyna stworzonego przez Disneya. Osobiście lubię tę bajkę, więc nic dziwnego, że książka trafiła w moje ręce.

Zahra jest dżinem uwięzionym w lampie od tysięcy lat. Kiedy magiczny pierścień prowadzi Aladyna do lampy, Zahra widzi szanse na wolność pierwszy raz od wielu lat. Po wzięciu lampy, ruiny Neruby powoli zaczynają się zapadać, a dwójka bohaterów wydostaje się na zewnątrz. Jednak wcześniej dżin informuje Aladyna, że może spełnić jedynie jego trzy życzenia. Jak Aladyn je wykorzysta? Czy wypowie zakazane życzenie? A może istnieje coś o wiele potężniejszego od miłości?

Zahra jest postacią, której raczej nie da się nie lubić. Ma pozytywną osobowość z „małymi uszczerbkami” przykładem jest drugie życzenie chłopaka, za którym idzie wykonanie jej zadania. Mimo wszystko ma wyrzuty sumienia, że go wykorzystała, tak jak oskarża się o to, co się stało z Habibo. Dlatego też nie przyjmuje do wiadomości, że może jeszcze kogoś pokochać.

Aladyn to siedemnastoletni złodziejaszek, któremu zamordowano rodziców. Jego najważniejszym celem jest chęć zemsty na mordercy jego rodziców. Myślę, że Aladyn skradł niektóre serca czytelniczek. Co się dziwić? Był uroczy, zabawny, przystojny, nie raz lekkomyślny.

Autorka miała ciekawy pomysł, który udało się jej zrealizować. Z przyjemnością czytałam historię tej dwójki, sięgając cały czas po więcej. Oczywiście były też momenty, które mogłabym czytać cały czas, jednym z takich momentów jest fragment, gdzie próbują ukraść fajkę. Scena ta zapewniła mi wiele śmiechu. Do tego wszystkiego okładka, która zdobyła moje serce. Nie ma miliona rzeczy na niej, ale jest piękna.

Z całego serca mogę ją wam polecić, bo to nie jest zwykła lektura, o której zaraz się zapomina.

Jest tylko jedna rzecz liczniejsza od gwiazd [...]. A jest to mrok, który je nosi.

środa, 17 maja 2017

"Klątwa przeznaczenia" - Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka


Teraz, gdy kobieta kryje twarz w koszuli na jego piersi, wydaje mu się tak krucha i bezbronna, że nawet i bez przysięgi złożonej Arcymistrzowi byłby bez wahania gotów bronić jej przed każdym niebezpieczeństwem.

Tytuł:  Klątwa przeznaczenia 
Autorki:  Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka

Nigdy nie doświadczył miłości, nigdy nikogo nie kochał.
Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku- bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.



Debiut książkowy, świadczy o tym czy będziemy czytać kolejne książki danego autora lub autorki oraz o tym czy książka jest dobra czy zła.

Raviolline jest siedzibą związkowców, gdzie szkoleni są mężczyźni w mniejszym stopniu kobiety. Płeć żeńska jest traktowana jak przedmiot seksualny przez wielu mężczyzn, chyba że jest się Milady jednego z Dwunastki Mistrzów. Dlaczego, więc Arienne przybywa do miejsca pełnego zasad, złego traktowania tylko po to by się ukryć przed złem?

Arienne jest szesnastoletnią czarodziejką, która pochodzi z Salamastru oraz można powiedzieć, że wywodzi się ze szlachetnego rodu. Kiedy zostaje przekazana w ręce Caris wie o związku tylko tyle, by wiedzieć, że nie chce przebywać w tym miejscu. Chwilę po przybyciu już wiem, że nie tak łatwo będzie jej przetrwać. Caris żeby ułatwić jej życie proponuje dziewczynie by została Milady. Tak też się staje, zostaje naznaczoną Lwem Mistrza Walk – Severo.

Pierwszą rzeczą, którą mam ochotę napisać to WOW. Zazwyczaj nie sięgam po książki polskich autorów, bo myślę, że poczuję się rozczarowana. Do tego też dziwnie się czuję czytając np. o Warszawie itd. Dlatego jestem mile zaskoczona debiutem dwóch przyjaciółek, które napisały 800 stronnicowy tom, który zachwyca.

Główne postacie intrygowały mnie cały czas, a szczególnie relacja między nimi. Arienne i Severo to dwa różne światy ona – krucha, goniąca do celu, lekko uparta; Severo – groźny, nieprzewidywalny ze swoją mroczną stroną. Jednak są też rzeczy, które łączą te dwójkę, jedną z nich jest taniec. Autorki w szczególny sposób ukazały romans między tą dwójką.

Jedynym minusem są przeskoki między jedno- i trzecio osobową narracją i trudno się w tym połapać. Jednak po pewnym czasie da się do tego przyzwyczaić.

Podsumowując książka jest zaskakująca, wciągająca w świat pełen intryg, magii. Jeśli raz się do niej przysiądzie trudno się od niej oderwać. Autorki bardzo dobrze wykonały swoją pracę.


Nawet nie wiecie jak się cieszę, że udało mi się napisać tą recenzję.
Za możliwość przeczytania dziękuje autorkom!

niedziela, 30 kwietnia 2017

Podsumowanie kwietnia



Witajcie. Kwiecień był dość dziwnym i zabieganym miesiącem pod każdym możliwym względem. Zakończenie roku szkolnego, Koala siedziała (siedzi) i nadal robi matury z matmy, ja jeszcze parę dni wolnych i do pracy, do tego wszystkiego remont. Jak widać warunki do czytania każda z nas miała słabe i Koali nie udało się nic przeczytać, ja jednak coś przeczytałam. Jednak przeczytać to okej, ale napisać recenzję z tym już trochę gorzej.

W tym miesiącu przeczytałam:
1. "Kochając pana Danielsa" Brittainy C. Cherry - 432 strony
2. "Margo" Tarryn Fisher - 320 stron
3. "Demony. Grzech pierworodny" Lisa Desrochers - 357 stron
4. "Art & Soul" Brittainy C. Cherry - 432 strony

Jak widać wyniki są słabe, może w następnym miesiącu będą lepsze. Tak samo jak recenzje, jak widać mam dwie zaległe, jednakże do drugiej części Demonów ona się nie pojawi, bo jest nieco gorsza niż pierwsza część. "Art&Soul" mam nadzieję, że pojawi się na dniach,

Zaczytanego maja! 

wtorek, 18 kwietnia 2017

"Margo" Tarryn Fisher


Smutek to emocja, której możesz zaufać. Jest silniejszy niż wszystkie inne. Przy smutku radość wydaje się chwilowa i niepewna. Smutek trwa dłużej, jest trwalszy i z taką łatwością zastępuje pozytywne uczucia, że nawet nie poczujesz zmiany, gdy znajdziesz się w jego okowach.
Tytuł: Margo
Autor:Tarryn Fisher

– Nie, marzenia nigdy nie są bez sensu. Marzenia to plany; dzięki nim twoje serce zaczyna bić, a kiedy zacznie, zaraz za nim podąża głowa.
W Bone jest dom.
W domu mieszka dziewczyna.
W dziewczynie mieszka ciemność…

Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.

Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judah – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.

Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.

Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych.

– Nie pozwól, by nienawiść cię zniszczyła. Inaczej stracisz duszę.
                „Margo” to książka o której było dosyć głośno jakiś czas temu. Nie przepadam podążać za tłumem, więc to prawdopodobnie dlatego przeczytałam ją dopiero teraz. Z Tarryn Fisher spotkałam się wcześniej w „Never Never”, jednak trudno było mi odróżnić co napisała ona, a co Collen Hoover. Dlatego cieszę się, że mogłam sięgnąć po tą historię.

                Okładka książki jest czarno – biała, z elementami czerwonego. Przedstawia ona dziewczynę, a zamiast jej górnej części twarzy jest plątanina linii, które dają wizerunek mętliku w głowie.

                Bone to miasteczko w którym żyją ćpuny, dilerzy, samotne matki, a wokół tych ludzi mieszka Margo. Nastoletnia dziewczyna, która nazywa swój dom pożeraczem, musi patrzeć na to jak ten dom opuszczają nieznajomi mężczyźni przychodzący do jej matki, która traktuje ją jak służącą czy w niektórych momentach po prostu jak powietrze. Nie ma wysokiego mienia o siebie. Jednak myślę, że nikt by nie miał mając taką lub podobną matkę, która traktuje swoje dziecko tak jak traktowana była Margo. Jednak zmienia się to kiedy poznaje Judaha Granta.

                Judah Grant jest chłopakiem z sąsiedztwa, który jeździ na wózku. Jest on dość pozytywną osobą, która mimo swojej niepełnosprawności potrafi sobie z tym poradzić i widzi tego lepsze strony.  To właśnie dzięki niemu Margo zmienia widzenie na otaczający ją świat oraz to, że chce coś zrobić ze swoim życiem.

                Szczerze myślałam, że głównym wątkiem będzie miłość pomiędzy głównymi bohaterami. Jednak po tym, gdy siedmioletnia dziewczynka zniknęła, wykreśliłam swoją pierwszą opcję, a po kolejnych zbrodniach wykreśliłam też inne.

Z każdą zbrodnią odkrywamy coś nowego, co nas wmurowuje lub nas zadziwia, bo wszystko jest inaczej niż myśleliśmy. Taką rzeczą jest np. Margo, która jednak ma uczucia, przeżywa ból, cierpienie czy kocha. Jednak też z drugiej strony okazuje się bezlitosna, bez wyrzutów sumienia z powodu tego co robi.

                Świeżo po przeczytaniu mogę powiedzieć, że podziwiam tą autorkę. Wybrała sobie temat nie łatwy, spowodowany sześciominutowym filmikiem na youtubie, gdzie kobieta bije swoje własne dziecko. To właśnie dlatego Tarryn stworzyła Margo, gdzie wspomniała o tym w tekście po epilogu. Kobieta potrafiła dobrze manipulować naszymi umysłami, poruszyć wątek relacji matki z dzieckiem. Bardzo dobrze też ukazała świat według Judaha i Margo. Osoby chorej i zdrowej, które mają całkowicie inny pogląd na świat. Coś co na pewno mnie zaskoczyło w książce to zakończenie, które daje do myślenia.

                Zachęcam do zapoznania się z „Margo”. Książka daje dużo do myślenia oraz znajdzie się w niej naprawdę dużo wartościowych cytatów. Też zachęcam do zapoznania się z tekstem po epilogu, gdzie Tarryn mówi o tym dlaczego napisała tą książkę.

  To dlatego, że ludzie są zbudowani do życia z cierpieniem. Słabi ludzie pozwalają, by ból ich dusił, doprowadzając do powolnej, emocjonalnej śmierci. Silni ludzie wykorzystują ból, Margo. Używają go jako paliwa.
Żeby być naprawdę szczęśliwą, musisz tego chcieć. Choćby życie ci się skomplikowało, musisz zaakceptować to, co się stało, porzucić ideały i nakreślić nową mapę prowadzącą do szczęścia. 
Jeżeli masz depresję bez powodu, osądzają cię. 

sobota, 15 kwietnia 2017

"Kochając pana Danielsa" Brittainy C. Cherry


Kim chce pan być, gdy pan dorośnie? Ponieważ dorastanie nigdy się nie kończy, a marzenia rzadko gasną.

Tytuł: Kochając pana Danielsa
Autor: Brittainy C. Cherry

- Bo udawanie szczęścia to niemal jego odczuwanie. Przynajmniej póki nie przypomnisz sobie, że to tylko pozory. Wtedy jest smutno. Naprawdę smutno. Bo noszenie na co dzień maski jest bardzo trudne. A po jakimś czasie jesteś trochę przestraszony, bo maska staje się twoją częścią.
To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy, gdy na swojej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę. Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie. Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć, który myśli jak ty.
Ja spotkałam pana Danielsa. Chociaż wiem, że nasza miłość nie miała prawa się wydarzyć, nie żałuję ani jednej chwili.
Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości. Opowiada także o rodzinie. O stracie. O byciu żywym. Jest pełna bólu ale także pełna śmiechu. To nasza historia.
Z tych wszystkich powodów nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa.

Ludzie nie są stworzeni, by być idealni, Danielu. Potrafimy psuć, pierniczyć i uczyć się nowych rzeczy. Nasza natura jest doskonale niedoskonała.

 Kiedy prawie wszyscy poznali twórczość Brittainy C. Cherry, ja byłam w erze dinozaurów. Niedawno z niej wracając stwierdziłam, że trzeba przeczytać jakąś książkę tej autorki i zobaczyć czym ludzie się tak zachwycają. Tak oto „Kochając Pana Danielsa” trafiło na mój czytnik. 

Historia ta opowiada o dwójce ludzi okropnie potraktowanych przez los. Ashlyn Jennings straciła bliźniaczkę, matka nie zwracała na nią uwagi, a wisienką na torcie jest przeprowadzka do ojca, który miał ją w poważaniu przez wiele lat. Jedynym plusem jest to, że to dzięki tej przeprowadzce poznała Daniela Danielsa. Daniel stracił najpierw matkę, potem brata, a na końca ojca. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że widział jak te osoby odchodzą. 

To co mogę powiedzieć o Ashlyn to, to że jest osobą, która potrafi sobie poradzić z tym całym „bałaganem”. Zdarzały się jej łzy, ale to oznacza, że ma uczucia i w stu procentach jest człowiekiem. Może to właśnie dlatego tak bardzo polubiłam jej postać. Od poznania Daniela mogliśmy zaobserwować zmiany w niej samej. Daniel Daniels (Nie jak Jack Daniels!) Gra w zespole, uczy, a przede wszystkim jest sobą. Z początku wydaje się być intrygującą osobą, ale po pewnym czasie to przemija. 

Po przeczytaniu tej książki wiem czemu ludzie tak bardzo zachwycają się nad twórczością C. Cherry. Książka jest genialna to jedyne słowo, które ciśnie mi się na usta. Chociaż z relacją jaką łączyła Daniela i Ashlyn spotkałam się nie po raz pierwszy. 

Autorka wybrała dość trudny temat do napisania, nie ze względu na wątek miłosny, lecz ze względu na wątek cierpienia po stracie bliskich osób. Podoba mi się to, że autorka nie zrobiła z Daniela „złego chłopca”, który czyta Szekspira. Tak oto mogę potwierdzić, że Daniel Daniels jest typowym mężczyzną, bez żadnych gangów, narkotyków, masochistycznych zabaw w łóżku. Wspomnę też o Hayley i Ryanie. Rodzeństwo, które po prostu uwielbiam, to też dzięki nim Brittainy wprowadziła ciekawe wątki np. o nietolerancji. 

To co mi się nie spodobało to dowiedzenie się przez innych o związku Daniela i Ashlyn. 

Podsumowując książka jest godna polecenia zważywszy, że to lekka lektura przy której można się odprężyć.

Poza tym w życiu najlepsze rzeczy wcale nie przychodzą lekko. Zdobywanie ich jest trudne, bolesne, gorzkie. I sprawia, że osiągnięcie celu ma o wiele słodszy smak.

sobota, 8 kwietnia 2017

Trylogia "Dotyk Julii" - Tahereh Mafi


Samotność to dziwna rzecz.Zakrada się cicho i niepostrzeżenie. Siada obok ciebie w ciemności. Głaszcze cię po włosach, kiedy śpisz. Owija się wokół twojego ciała i zaciska się tak mocno, że brakuje ci tchu, że zamiera twój puls, choć krew płynie coraz szybciej.

Tytuł: Dotyk Julii, Sekret Julii, Dar Julii
Autor: Tahereh Mafi
Cykl: Dotyk Julii


– Bo się boję – mówi wreszcie drżącym głosem. – Boję się, że twoja przyjaźń będzie moim końcem.


Z trylogią „Dotyk Julii” spotkałam się parę razy w księgarniach, na blogach czy może ktoś czytał w autobusie. Książki te nie interesowały mnie tak bardzo, jednak w momencie, kiedy dowiedziałam się, że ma powstać film wiedziałam, że muszę je przeczytać.

Główna bohaterka Julia Ferras od 264 dni siedzi w zamknięciu przez to, że mam moc, a może przekleństwo. Dokładniej zabija dotykiem, nawet tego nie chcąc. Julię na początku poznajemy z perspektywy uczuć, myśli, co wpływa pozytywnie na poznanie jej osoby. Wydaje się być osobą słabą, jak i płaczliwą, która nie daje sobie rady ze wszystkim. Obwinia się o to, że wylądowała, tam gdzie wylądowała. Chodź był to przypadek, a także jest dziewczyną delikatną, która bałaby się skrzywdzić motyla. W kolejnych częściach się to zmienia, co autorka pokazuje w bardzo ciekawy sposób.

Podczas swojej „przygody” Julia poznaje dwóch ważnych chłopaków w jej życiu: Adama i Warnera.

Adam Kent jest żołnierzem Komitetu Odnowy, który zmienia życie Julii diametralnie. A to wszystko przez to, że może jej dotknąć, jako jedyna osoba na świecie, ale czy na pewno? To właśnie dzięki niemu, główna bohaterka ucieka z bazy, zaczynając życie od nowa. Chłopak jest osobą odpowiedzialną, jak i pewną siebie. Dla niego liczy się bezpieczeństwo dziewczyny oraz bliskich mu osób.

Jednak żeby było ciekawiej jest jeszcze Warner. Dziewiętnastolatek, który przewodzi Sektorem 45. Jest bezwzględny i bezlitosny dla wszystkich ze swojego otoczenia. To właśnie takiego go na początku poznajemy. Dużo jego czynów odbieramy w zły sposób, jednak dowiadujemy się o tym w późniejszych częściach.


Całą trylogię przyjemnie się czyta, a przede wszystkim lekko. Ja osobiście pochłaniałam tą książkę, mówiłam sobie tylko jeden rozdział, a czytałam sto stron. Podoba mi się to jak autorka przedstawiła przemianę Julii w ciągu całej historii oraz jak to zrobiła z innymi bohaterami. Oprócz tego Tahereh Mafi przedstawiła wątek miłosny, którego myślę, że połowa się nie spodziewała.

Mimo, że książka jest dla młodzieży z miłą chęcią ją czytałam. Polecam ją, jeśli nie macie czegoś do czytania.


- Nie bój się. Nie martw się. Niczego nie żałuj, wszystko przemija - mówi miękko.


wtorek, 4 kwietnia 2017

A Tobie, kto podbije serce? – „Podbój” Elle Kennedy


Ja: Hej, wiesz może, jak zrobić lalkę voodoo?
On: Pewnie się nabijasz, ale pytanie jest na tyle głupie, że ci odpowiem. Nie wiem, jak zrobić taką lalę. Pewnie można użyć jakiejkolwiek lalki, ale wyzwaniem będzie znalezienie czarownicy, która by połączyła lalkę z twoim celem.
Tytuł: Podbój
Autor:  Elle Kennedy
Cykl: Off-Campus


— Kolejna zasada w Życiu Deana. Mów, co myślisz, myśl, co mówisz. 

— I rób, co chcesz.

On wie, co to podbój, zarówno na, jak i poza lodowiskiem. On wie, jak celnie strzelać….

Allie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z wieloletnim chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi, przystojniakowi z drużyny hokejowej. Tylko ten jeden raz, bo mimo że przyszłość rysuje się niewyraźnie, to jasne jak słońce, że nie ma w niej miejsca dla króla jednorazowych numerków.

Lans i pewność siebie nie wystarczy, by ją do siebie przekonać…

Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny, oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie... Przebojowa blondynka zawojowała jego świat przez jedną noc – i teraz chce, żeby zostali przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… a oddać strzał prosto w serce.

Według bezdomnego Lou z Brooklynu za każdym razem, gdy doświadczasz déjà vu, to jest to po prostu zakłócenie, do którego dochodzi w chwili, gdy obcy próbują dostać się do twoich wspomnień.
„Błąd” i „Układ” książki Elle Kennedy, które mnie zachwyciły i nie pozwoliły się uwolnić. Gdy wyszła trzecia część pt. „Podbój” byłam naprawdę szczęśliwa. Mimo, że słyszałam różne opinię na temat tej książki, musiałam ją przeczytać.

W tej historii poznajemy bliżej Allie i Deana. Allie Hayes jest współlokatorką, jak i przyjaciółką Hanny, dziewczyny Garetta. Chce być aktorką, a poza tym pragnie stałego związku. Gdy zrywa z Seanem jest zagubiona, ale nie chce do niego wracać. W noc, gdy on ma zamiar ją odwiedzić, przenosi się na weekend do domu, gdzie mieszka Garett wraz z przyjaciółmi. Jednym z nich jest Dean Di Laurentis chłopak, który uwielbia seks. Każdy na uczelni zna go z tego, że gra w hokeja, jest bogaty, seksu bez zobowiązań. To właśnie on niańczy pannę Hayes i z tego nie wynika nic dobrego.

Czytając opis książki byłam naprawdę szczęśliwa, że poznam tą dwójką trochę bardziej. W poprzednich częściach były tylko małe wzmianki o nich, a ciekawiła mnie ich historia.

Allie Hayes nie jest taką kruchą dziewczyną, jak wydawało się wcześniej. Dwudziestodwulatka ciężko stąpa po ziemi, próbując robić to, co da jej szczęście. Polubiłam jej osobowość, a przede wszystkim to, że potrafiła powiedzieć nie. Mimo, że zerwanie z Seanem ją z lekka przygnębiło to nie pozwoliła sobie do niego wrócić, bo wiedziała, że ją w pewien sposób ograniczał. Chociaż próbowała różnych sposobów by do niego napisać, a jednym z nich było oddanie telefonu Deanowi. To wtedy wypili razem alkohol.

Dean Di Laurentis hokeista, który przespał się z większością dziewczyn na uczelni. Pierwsza myśl fuckboy, jednak po głębszym poznaniu jego osoby możemy mieć mieszane uczucia, co do tego. Sama takie miałam, jednak z każdą stroną one się zmniejszały, a pozytywne uczucia względem bohatera narastały. Szczególnie patrząc jak się zmieniał dla Hayes.

Książka jest naprawdę dobra. Nie brakuje w niej humoru, co wpływa na plus. Czyta się ją lekko i szybko, zaczynając przygodę z tą dwójką nawet się nie zorientowałam, że dotarłam do końca. Może są jakieś wątki nierozbudowane, ale osobiście się ich nie dopatrzyłam.

Podsumowując książkę naprawdę polecam. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości żeby ją przeczytać myślę, że warto. Chociażby po to by wymienić się zdaniami z innymi.

- Ojej, spójrz tylko na niego, G, jest taki słodki, gdy śpi.- Istny aniołek.- Bardzo puszczalski aniołek.


Układ / Błąd / Podbój / The Goal

piątek, 31 marca 2017

Podsumowanie marca



Kolejny miesiąc za nami, pogoda zmienia się na ładniejszą, a przede wszystkim robi się cieplej. Wiosno witaj! Co u nas działo się podczas tego miesiąca? Myślę, że nie dużo rzeczy. Obie jesteśmy w klasie maturalnej, co utrudnia nam czytanie. Nic dziwnego, nauczyciele muszą mieć skądś oceny. Mam nadzieję, że znajdziemy więcej czasu na czytanie, jak i inne hobby po zakończeniu. Niestety, w tym miesiącu tylko ja mogę się podzielić wynikami, ponieważ Koala niedysponuje czasem.

Na dzień dzisiejszy mamy 57 obserwatorów.
5 571 wyświetleń

Pojawiły się też dwie zaległe recenzje.
Sassy Girl
4. "Sekret Julii"Tahereh Mafi - 437 stron
5. "Dar Julii" Tahereh Mafi - 384 strony
6. "Podbój" Elle Kennedy - 448 stron

Wychodzi na to, że w tym miesiącu przeczytałam 1921 stron.

środa, 29 marca 2017

Niebo czy Piekło? "Demony. Pokusa." Lisa Desrochers



,,Jeśli istnieje piekło na ziemi, to na pewno jest nim liceum.
Tytuł: Demony. Pokusa

Autor: Lisa Desrochers

Cykl: Demony


Miłość nie istnieje, tak naprawdę.[...] To niebezpieczne wierzyć w coś, co może cię tylko zranić. Więc ja nie wierzę.
Siedemnastoletnia Frannie pochodzi z wielodzietnej katolickiej rodziny, a jej rodzice są ludźmi bardzo zasadniczymi. Dziewczyna najlepiej dogaduje się z ukochanym dziadkiem, wdowcem i pasjonatem starych aut. Jest pewna, że ostatni rok w liceum będzie równie monotonny jak poprzednie, gdy do jej klasy trafia niezwykle atrakcyjny Luc Cain. Nikt nie podejrzewa, że przysłany z piekieł Luc jest demonem, który ma posiąść nie tylko duszę Frannie. Ale Niebiosa mają inne plany. Do walki z mocami piekielnymi staje równie pociągający anioł Gabe…

Nie wierz we wszystko, co słyszysz.
„Trzeba przyznać, że piekło ma kuszące temperatury.”

Z takim nastawieniem zaczynałam czytać tą książkę, a tak naprawdę po prostu kocham tematykę aniołów i demonów. Z książką tą spotkałam się może dwa lata temu, przeczytałam i pokochałam historię trójki bohaterów. Teraz chciałam ją przeczytać, zobaczyć czy zmieniło się coś w moim nastawieniu do tej historii.

Frannie to zwykła dziewczyna, pochodząca z katolickiej rodziny oraz mająca mnóstwo sióstr. Uwielbia razem z dziadkiem majstrować przy starych samochodach. Zaczynając nowy rok, a zarazem ostatni rok w liceum nie spodziewała się, że pojawi się przystojny Luc, który jest demonem wraz z Gabem - aniołem. 

Zaczynając tą książkę po raz drugi, cieszę się, że czytałam ją po dość długiej przerwie. Zmieniło się moje postrzeganie bohaterki, która kiedyś wydawała się być niezłą postacią, teraz była po prostu irytująca. Na początku wydawała się być naprawdę okej, potem poznała Lucyfera, następnie Gabe i od tego momentu wszystko się psuje. Była ona postacią niezdecydowaną w momencie kiedy mówiła, że kocha jednego, całowała drugiego. Po prostu szkoda słów na nią. 

Wiadomo jedynie, że postać Lucyfera była demonem, a Gabe aniołem. Obydwaj byli także nieśmiertelni. Zostali zesłani na Ziemię w celu oznaczenia dziewczyny, którą jest Frannie.
W książce można powiedzieć, że są „ubytki”, nie jest ona genialna. Posiada dość ciekawą, a zarazem oryginalną fabułę. Jedynie autorka nie potrzebnie wprowadziła trójkąt miłosny, a raczej próbowała, bo nie udało jej się to. 

Podsumowując książka to dobry zabijacz czasu. Mimo swoich wad, to szybko i z miłą chęcią się ją czyta.

- No więc czym jest ta osłona? Co Luc musiałby zrobić? - Musiałaby mu wyrosnąć aureola.- Bądź poważny.

czwartek, 23 marca 2017

A co jest najważniejsze dla Ciebie? "To, co najważniejsze" Samantha Young



Kiedy kobieta, którą kochasz, wpuszcza cię do swojego łóżka, nie pozwalasz jej odejść, chyba że ona sama tego chce.

Tytuł: To, co najważniejsze
Autor: Samantha Young
Cykl: Hart''s Boardwalk

– Nie ma za co. I pamiętaj, że zawsze jestem gotowa spuścić lanie tej żmii.

– A ile kosztuje taka usługa?
– Tobie mogę przyłożyć za darmo.

Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość...

Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.

Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem.

Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.

- Masz rację, czasami wszyscy musimy robić rzeczy, które nie zawsze lubimy. I wielu ludzi nie ma innego wyboru. Pracują na gównianych posadach, mieszkają w okropnych miejscach, ponieważ zawsze wiedli takie życie i nie mają siły lub możliwości, żeby sięgnąć po coś więcej. Ale ty do takich ludzi nie należysz. Jesteś wykształcona. Silna. Masz przyjaciół. Możesz dokonać wyboru. Nie musisz pracować w więziennej izbie chorych, jeśli tego nie chcesz. Nie musisz mieszkać w mieście, którego nie lubisz. Powiedz mi więc… dlaczego ci się zdaje, że nie zasługujesz na szczęście?
Z twórczością Samanthy Young spotkałam się dobre parę lat temu, widząc jej nową książkę byłam naprawdę szczęśliwa.

Jessica Huntington jest lekarzem w więzieniu dla kobiet, nie skupia swojego życia na związkach uczuciowych i woli „przyjaciela z korzyściami”. Jej życie poza pracą jest nudne i monotonne. Gdy znajduje w książce stare listy miłosne jednej więźniarki, jedzie na urlop do miasteczka, by dostarczyć listy. Małe miasteczko Hartwell ma w sobie magię oraz mnóstwo ludzi, którzy zmieniają życie Jessici na lepsze. Jedną z takich osób jest Cooper Lawson właściciel klubu, rozwodnik, a zarazem dobry facet. Oboje nie szukają miłości, bo sama się przytoczy. Wtedy Jess przekracza próg jego baru.

Biorąc do ręki książki Samanthy Young zazwyczaj nie czytam opisu, bo chce być mile zaskoczona tym co mnie w niej spotka. Książka zaczyna się od rozdziału z przyszłości, co pozwala nam poznać dwójkę bohaterów oraz to w jaki sposób się poznali. Natomiast drugi rozdział to powrót do przeszłości, a dokładniej od czego to wszystko się zaczęło. Rozdziały są pisane z dwóch perspektyw, co jest naprawdę pozytywną rzecz, dzięki temu poznajemy myślenia dwójki bohaterów.

Muszę przyznać, że na początku polubiłam Jessice. Została przedstawiona jako kobieta niezależna, która da sobie radę z większością rzeczy. Mając trzydzieści trzy lata, nie użalała się nad tym, że nie ma miłości swojego życia. Jednak poznając dalej historię, zaczęła po prostu mnie irytować. W związku najważniejsza jest szczerość, a ona mając tajemnicę nie chciała zdradzić jej Cooperowi, chociaż on i tak w pewnym momencie by się o tym dowiedział. Natomiast Cooper Lawson jest dość dobrze stworzoną postacią i nie działał mi tak na nerwy jak główna bohaterka. Zdobył też moją sympatię, że chciał walczyć o doktor Huntington.

Podobali mi się też bohaterowie poboczni, którzy nadawali kolorów tej historii. Nie powiem, nie raz zdarzało mi się bardziej zaciekawić wątkiem miłosnym kogoś innego, niż głównych bohaterów.

Książka nie jest jakąś wybitną, ale jest świetna do zabijania czasu w deszczowe dni, kiedy to możemy się przenieść do słonecznego Hartwell.


- Dla ukochanej osoby ludzie są zdolni do najniezwyklejszych czynów. 

środa, 15 marca 2017

Kto będzie następny? - "Milczenie owiec" Thomas Harris



Wdzięczność ma krótką pamięć.
Tytuł: Milczenie owiec
Autor: Thomas Harris
Cykl:  Hannibal Lecter

Obojętność może być sposobem uniknięcia bólu.
Clarice Starling, młoda adeptka Akademii FBI w Quantico, rozpoczyna staż w sekcji behawioralnej Biura, zajmującej się seryjnymi zabójstwami. Jej pierwszym zadaniem jest spotkanie z przybywającym w szpitalu dla umysłowo chorych wielokrotnym mordercą i kanibalem, z zawodu psychiatrą – doktorem Hannibalem Lecterem, prawdziwym geniuszem zła. Zwierzchnik Clarice, Jack Crawford, liczy na to, iż Lecter pomoże FBI w zidentyfikowaniu innego zbrodniarza, nazwanego przez media Buffalo Billem, który od kilku miesięcy terroryzuje Stany Zjednoczone, porywając, mordując i obdzierając ze skóry młode kobiety. Starling wdaje się z Lecterem w niebezpieczną grę psychologiczną: w zamian za okruchy informacji na temat Buffalo Billa opowiada mu o swoim dzieciństwie, pozwalając, by oddawał ją osobliwej psychoanalizie. Czy dzięki genialnej intuicji Lectera uda się wpaść na trop psychopaty, zanim ten zabije kolejną porwaną kobietę? A może doktor wie o morderstwach więcej, niż chce ujawnić?

Pożądanie nie zaczyna się od rzeczy wyimaginowanych. Pożądanie jest grzechem bardzo konkretnym- zaczynamy pożądać tego, co możemy dotknąć, zaczynamy pożądać tego, co widzimy na co dzień.
           
Zacznę od tego, że nigdy w planach nie miałam przeczytania „Milczenia owiec”. Książka ta trafiła do mnie jako prezent do zrecenzowania od mojego lubego, gdybym to ja miała wybierać pewnie ominęłabym ją szerokim łukiem. Okładka nie przyciągnęłaby mojej uwagi z racji tego, że jest tam owad, który odpycha mnie swoim widokiem. Niestety, jestem sroką na okładki, a ta na pewno nie przyciągnęła mojej uwagi. Z biegiem czasu, żałowałabym tego.

Główną bohaterką jest Clarice Starling, praktykantka Akademii FBI i Quantico, która rozpoczęła staż w sekcji behawioralnej. Jack Crawford powierza jej pierwsze zadanie, a jest to spotkanie się z mordercą i kanibalem – doktorem Hannibalem Lecterem. Dużo osób myśli, że to właśnie Lecter pomoże FBI odnaleźć Buffalo Billa, który porywa młode kobiety, a potem obdziera je ze skóry. Doktor rozmawia tylko ze Starling, wyduszając z niej informację o dzieciństwie, rodzinie wszystkim tylko po to by zdobyć informację o mordercy.

Zaczynając tą książkę nie spodziewałam się, że tak bardzo na mnie wpłynie. Książka jest pisana w narracji trzecio osobowej, co daje możliwość spojrzenia na wszystko i wszystkich z innej perspektywy. Starling zdobyła moją sympatię już od pierwszych stron, gdzie pozwalała się poznać. Pomagając FBI przy dorwaniu Billa, widać było po kobiecie, że ta sprawa jest dla niej ważna i nie zamierzała odpuścić za żadne skarby. Sięgała po możliwe źródła by doprowadzić ją do końca, nawet jeśli znaczyło to więcej spotkać z Hannibalem Lecterem.

Nie mogę, niestety, powiedzieć nic o Hannibalu, gdyż „Milczenie owiec” jest drugą częścią trylogii i w tej części, akcja nie skupia się na nim. Mimo wszystko książkę da się łatwo zrozumieć i nie potrzebna jest znajomość pierwszej części co wpływa na plus tej historii. Lektura trzyma w napięciu przez cały czas. Możemy myśleć, że coś wiemy, a potem jest wielkie bum i to jednak nie tak. Dodając do tego, że do przedostatnich rozdziałów nie wiemy kim jest główny zabójca.

Podsumowując, z ręką na sercu mogę przyznać, że ta książka jest naprawdę dobra. Nie ze względu, że mi się podoba czy wpłynęła na mnie, ale dlatego, że autor wiedział jak zaciekawić czytelnika oraz cała historia jest dobrze napisana. Jeśli ktoś ma chęć przeczytać „Milczenie Owiec” to bardzo polecam.
...musisz nauczyć się oszukiwać zło. Czasami tylko w ten sposób można osiągnąć coś dobrego...

Książka bierze udział w: 


środa, 8 marca 2017

A kto by nie chciał wampira? – „Kiedy nadciąga ciemność”


Wszystkie śmiertelne kobiety, bez wyjątku, są najbardziej nieprzewidywalnymi, nieobliczalnymi, szalonymi stworzeniami, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi.
Tytuł: Kiedy nadciąga ciemność
Autor: Alexandra Ivy
Cykl:  Strażnicy Wieczności


No cóż, można było zrobić tylko jedno. Zachować się odpowiedzialnie i dojrzale. Czyli ukryć dowody.

            Kiedy ktoś zadałby mi pytanie czy chcę wampira rok temu w wakacje bez wahania odpowiedziałabym tak, teraz na pewno odpowiedź brzmiałaby negatywie. Z książką Alexandry Ivy spotkałam się przypadkiem, kiedy rok temu kupiłam jej książki, niestety czy też stety dopiero teraz miałam okazję ją przeczytać.

„Kiedy nadciąga ciemność” jest pierwszą częścią z cyklu książek o Strażnikach Wieczności. Cykl ten opowiada o miłości między wampirem, a śmiertelniczką. Jednak to zależy, w której części.

Selena była bogatą dziewczyną, a zarazem strażniczką ducha Feniksa, który znajdował się w niej. Zatrudnia młodą dziewczynę o imieniu Abby, żeby dotrzymywała jej po prostu towarzystwa. Wszystko układa się dobrze do momentu, kiedy Selena staje się bardziej tajemnicza i wychodzi częściej z domu. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy umiera, a duch Feniksa zostaje przekazany Abby. Żeby sobie z tym poradzić potrzebuje pomocy Dantego – wampira, który ma chronić Kielich. Dziewczyna nie chce być kielichem, gdyż rola ta wiąże się z niebezpieczeństwem demonów, które czyhają na każdym kroku. Tak zaczyna się wędrówka Abby i Dantego w poszukiwaniu wiedźm, które jako jedyne mogą pomóc.

Abby jest młodą dziewczyną, która w dzieciństwie nie miała łatwo jest o tym wspomniane w niektórych rozdziałach. Tematyka jest nam wszystkim dobrze znana, biedna dziewczynka i życie się jej magicznie odmienia, cóż może nie tuta. Ona sama zapracowała na to gdzie się znalazła. Nie mam za dużo do napisania na temat jej osoby, oprócz tego, że nie raz wydaje się głupiutka, wtrąca zdania, które nie są potrzebne czy zachowuje się jak bipolarna, gdyż raz mówi tak, a kolejnym razem jeszcze inaczej. Nie polubiłam tej postaci na początku jak i przez całą książkę. Dostała kolejny punkt irytacji za to, że jak Dante o coś jej nie spytał, ona samego tego nie powie np. o samopoczucie.

Postać Dantego jest przedstawiona, jako atrakcyjny wampir, któremu żadna się nie oprze oprócz naszej głównej bohaterki. Dante jest osobą, która za wszelką cenę chce chronić Kielich. Szkoda, że robi to bardziej dokładnie, kiedy to Abby się nim staje.

A teraz mój ulubiony moment, własna opinia! Nawet nie wiecie, jaką frajdę sprawia mi pastwienie się nad złymi książkami. Pomijając to, że w połowie czytania, a nawet wcześniej mam ochotę ją odłożyć.

Autorka powinna przeczytać swoją książkę i zobaczyć, co zrobiła źle. Wątek romansu między Abby i Dante jest kiepsko rozbudowany, patrząc, że na już samym początku pożądają siebie nawzajem, ale nic z tym nie zrobią. A potem nagle pieprzą się jak króliki w dziczy… Nie pomijając faktu, że sceny te były dość kiepsko napisane. W jednej z recenzji napisałam:

„on wchodzi, wychodzi, ona krzyczy, on dochodzi” 

To tutaj było dosłownie coś takiego. Oczywiście nie obyło się bez magicznie znikających ubrań. Jednak to nie koniec, gdy grozi im niebezpieczeństwo, co robi nasza ukochana para? Całuje się, oni praktycznie zawsze się całują. Rozumiem romans i te sprawy, ale hej zaraz oni mogą zostać zabici, a idą w ślinę? Alexandra Ivy wyobrażała sobie ich objętych, a za nimi płomienie? Po prostu trzy razy nie.

Ostatnią rzecz, jakiej się przyczepię to krótkie oraz mało szczegółowe opisy walki. Na jednej stronie się zaczęła, a w połowie drugiej skończyła. Nie pomijając, że sceny te nie raz zostają pominięte.

Tak oto podsumowując po kolejne części nie sięgnę. Szczególnie, gdy ta mnie tak rozczarowała.

- Wiesz, że nie musisz pytać. Mogę cię uważać za najgorszego głupca, ale zawsze będziesz miał moje wsparcie.

Książka bierze udział w:

niedziela, 5 marca 2017

"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J.K Rowling

Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg.

Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Autor: J.K Rowlin

Opis: Harry po pełnym przygód roku w Hogwarcie spędza nudne wakacje u Dursleyów i z utęsknieniem wyczekuje powrotu do szkoły. Sprawy jednak znacznie się komplikują, gdy pewnego dnia odwiedza go tajemniczy przybysz i ostrzega przed… powrotem do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, gdzie ma dojść do strasznych wydarzeń. Czy Harry posłucha ostrzeżenia? Co złego ma się wydarzyć w Hogwarcie? Jakie tajemnice skrywa rodzina Malforya? I najważniejsze – czym jest i gdzie znajduje się tytułowa Komnata Tajemnic?



[Bo widzisz, Harry,] to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej, niż nasze zdolności.

Po skończeniu pierwszej części Harrego Pottera było jasne, że sięgnę po kolejną części serii. Zaczynając serię napisaną przez J.K Rowling nie sądziłam, że te książki tak bardzo mnie wciągną.

Wakacje, które Harry musiał spędzić u Dursleyów na pewno go nie zachwyciły, a czekanie na listy od przyjaciół też go zmęczyło. Ciotka wraz z wujem nie pałają sympatią i nie postanawiają tego zmienić, co pokazują na każdym możliwym kroku. Gdy do rodziny przyjeżdżają goście, a Harry ma udawać, że nie istnieje cóż sprawy zaczynają się komplikować, bo gdy wchodzi do pokoju znajduje w nim Zgredka, który cóż na pewno nie jest cicho. Mimo wszystko ostrzega on Harrego przed powrotem do Hogwartu.

Gdy przyjeżdża do szkoły wiadomo jedno Komnata Tajemnic została otwarta. A przez to dzieją się rzeczy, które przerażają jednak na pewno jedno, jedynie dziedzic Slytherina może otworzyć tą komnatę. Harry wraz z Hermioną i Ronem próbują rozwiązać tą zagadkę.

Porównując pierwszą, a drugą część można zobaczyć jak ten rok zmienił niektóre postacie, zmienił ich myślenie czy postępowanie. Dodatkowo w tej części możemy poznać Glideroy Lockhart, który jest nowym nauczycielem magii i niestety nie zdobył mojej sympatii, a zdobył patelnię lecącą w jego stronę. Natomiast moją jeszcze większą sympatię zdobyli główni bohaterowie.

Styl autorki się nie zmienił, nadal jest lekki i szybko się czyta. A przede wszystkim potrafi zainteresować tak czytelnika, że nie chce się oderwać od książki.

Moim zdaniem to kolejna dobra książka J.K Rowling do kolekcji. Bez chwili wahania wezmę się za kolejne części.

To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności.

Książka bierze udział w:


środa, 1 marca 2017

Podsumowanie Lutego



Właśnie oto przeżyliśmy kolejny miesiąc tym razem krótszy niż inne. A za tym idą kolejne przeczytane książki oraz nowe seriale. U nas w sumie nic ciekawego się nie działo oprócz tego, że mamy dużo rzeczy na głowie w szkole. Podjęłyśmy decyzję do tego by robić więcej recenzji seriali i filmów, bo jak do tej pory pojawiła się tylko jedna. Może też pojawi się post inny niż zwykłe, na temat internetowej przyjaźni myślę, że to może być miła odmiana.


Na dzień dzisiejszy mamy 54 obserwatorów.
5142 wyświetleń
25 notek opublikowanych, w tym roku na razie 13

A teraz przejdźmy do przeczytanych książek:
Sassy Girl
1. "Remy" - Katy Evans - 330 stron 
3. "Utrata" - Rachel Van Dyken - 304 stron 
4. „Harry Potter i Komnata Tajemnic „ Joanne Kathleen Rowling - 368 stron 
5. „Kiedy nadciąga ciemność „ Alexandra Ivy - 368 stron 
6. „Dotyk Julii” Tahereh Mafi - 336 stron 
Razem: 1806 stron 

Koala
Razem: 736 stron 

sobota, 25 lutego 2017

"Inny świat "- Gustaw Herling-Grudziński


Boże, daj mi samotność, bo nienawidzę ludzi. 
Tytuł: Inny Świat 
Autor: Gustaw Herling-Grudziński

Byłem chory na tęsknotę za czymś nieokreślonym. Odetchnąłem innym powietrzem, jak człowiek, który nie wiedząc o tym, dusił się przez całe życie.

Opis: Wydane po raz pierwszy w 1953 roku w Londynie i wznawiane wielokrotnie wspomnienia Gustawa Herlinga - Grudzińskiego z sowieckiego łagru w Jercewie pod Archagielskiem ukazują się w serii Lekcja Literatury poprzedzone niezwykle interesującą rozmową, jaką z autorem książki przeprowadził znakomity znawca jego twórczości, Włodzimierz Bolecki. Książka Gustawa Herlinga - Grudzińskiego obok nieprzeciętnych walorów literackich jest przede wszystkim - co podkreśla w rozmowie Autor - dokumentalną relacją ofiary, kronikarza i badacza instytucji i mechanizmów sowieckiego "innego świata" zbudowanego na utopijnej, zbrodniczej ideologii totalitarnej.

Ale czy może być większa tortura niż nagłe uświadomienie sobie, że ta nadzieja była tylko złudzeniem podnieconych zmysłów?

Opinia:  Co można powiedzieć na początek recenzji? Jest to jedna z moich lektur, które przeczytałam do końca. Zazwyczaj wszystkie te, które próbowałam czytać kończyły się nie powodzeniem na początku książki lub w środku i musiałam sięgać do streszczeń, żeby je jakoś zrozumieć. Tym razem musiałam przeczytać „Inny świat” Tematyka wojenna, którą naprawdę lubię czytać czy słuchać.
Po opowiadaniach Borowskiego przed tą lekturą mimo, iż podobny temat jakoś nie podeszły mi, chodź musze przyznać, że warte do przeczytania. Wracając do tematu. Autor ksiązki tym samym narrator Grudziński, obserwator i jeden z licznych osób, które przebywa w obozie sowieckim. Skazany na wiezienie za prawdopodobieństwo, że jest Niemcem, ponieważ miał na sobie buty oficerskie i długi płaszcz.
Co mogę powiedzieć więcej o książce ? Trzeba wspomnieć, że autor piszę jak było to znaczy piszę tak drastycznie i wstrząsa czytelników co działo się z perspektywy czasu dość nie dawno. Czytając zawsze zastanawiałam się Jak? Jak  można być takim okrutnym człowiekiem ? I wiecie co ? Nie odnalazłam odpowiedzi na to pytanie.
Wszyscy bohaterowie są dość podobnie do siebie, chodź nie można ich wszystkich wrzucić do jednego worka! Podobne cechy to tragiczny los, niewolnicza praca, wizja niechybnej śmierci. Przerażał mnie fakt jaką krzywdę potrafi wyrządzić jeden człowiek drugiemu człowiekowi. Szczególnie w momentach takich jak zaspokojenie potrzeb seksualnych. To straszne jak niektóre kobiety były tam traktowane! Jak sami ludzie byli traktowani. Wyżywienie z samego rana wynosiło jedna łyżka kaszy i jeden śledź i to miało im starczyć na praktycznie cały dzień. Pracować w lesie gdzie jest straszliwy mróz. Straszliwe głodówki i miejsca takie jak „trupiarnia”.
Autor opisuje przeżycia ludzi, których spotkał w obozuje. Opisuje ich losy. Przemyśliwuje na ich temat skłaniając czytelnika do podobnych przemyśleń i stawia pytania jakbyśmy się zachowali w takich sytuacjach w tamtych okrutnych czasach.   
Książka wciąż zbudza we mnie przerażenie. Powoduje coraz to nowe przemyślenia nawet pisząc tą recenzje wciąż nasuwają mi się nowe pytania, na które boje się że nie znajdę odpowiedzi. Bardzo ważne jest lekturze zawarte w niech emocje, cierpienie, strach i wszystkie te podobne do siebie cechy, które się łączą ze sobą.
Podsumowując jest to jedna z tych lektur, które przeczytałam do końca i nawet nie z powodu tego, że jest to tematyka wojenna, ale również dlatego, że jest ciekawa i prowadzi do różnych przemyśleń.  Polecam wszystkim ją przeczytać tym co mieli okazje, ale z jakiegoś przyczyny ją nie przeczytali i również tym co będą ją czytać i mają w listach lektur przeczytajcie. Na pewno ta książka zostawi po sobie ślad do końca.


Jaki ból sprawia nam uświadomienie sobie nicości i błahości celu naszych oczekiwań, gdy zostaną wreszcie spełnione! Lepiej jest czekać, spodziewając się rzeczy nieosiągalnych nawet, niż mieć wiedzę, że się posiada nikły zaledwie cień dawnych pragnień.

piątek, 17 lutego 2017

"Utrata" - Rachel Van Dyken



Trudno jest żyć – łatwiej jest umrzeć. Zamykasz oczy i więcej ich nie otwierasz. Co w tym trudnego? Nic – tyle tylko, że cholernie trudno zostawić tych, których się kocha.


Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Cykl: Zatraceni


Opis: Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.

Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…
Nie widzisz siebie tak, jak widzą cię inni. Może on widzi więcej niż ty, kiedy patrzysz w lustro? Cokolwiek to jest, nie odtrącaj go. Facet się stara i na twoim miejscu dziękowałabym Bogu.


Może większość osób robi sobie listę, co chce czytać i czyta zgodnie z nią. Od czasu do czasu wtrącając inną książkę pomiędzy. Tak, więc na mojej liście była „Utrata”, a zarazem ciekawość czy jest taka dobra jak ją oceniają na Lubimy Czytać.

Kiersten Rowe jest zwyczajną dziewczyną, oprócz tego, że prześladują ją koszmary z przeszłości. Jak na swój osiemnastoletni wiek przeżyła coś, co nie powinno się zdarzyć. Od tamtego momentu zamknęła się na świat, została sama z depresją w środku. Zaczyna studia, które są dla niej czymś nowym tak samo jak rozmawianie z ludźmi czy mając przyjaciół. Na tym samym uniwersytecie studiuje Weston Michels, który zostaje opiekunem roku. Weston jest człowiekiem, który docenia wszystko, bo w jednej chwili może wszystko stracić. 

Książka jest podzielona na perspektywy Kiersten i Westona, co wpływa na plus książki, bo możemy poznać bohaterów od podstaw. A przed rozdziałem jest krótka myśl bohaterów, co przypadło mi do gustu. Kiersten jak już wspomniałam jest zwyczajną dziewczyną, ale prześladują ją koszmary. Wątek znajomy i dobrze znany na dzień dzisiejszy. Nie mówię, że każda książka ma być o czymś innym, ale, po co wciskać wątek nierozbudowany do książki? Koszmary Kiersten nie wniosły do książki dużo, pojawiły się w paru rozdziałach i do widzenia. Rozumiem, że Kiersten musiała mieć depresję, aby chłopak musiał jej pomóc i tak dalej, ale myślę, że autorka powinna bardziej zapoznać się z ludźmi chorymi na depresje. Przez to jak główna bohaterka została przedstawiona miałam ochotę przestać czytać, po prostu. Natomiast Weston został przedstawiony w nie jakiś wyśmienity sposób, ale w taki, że dało się go lubić. Najbardziej zapunktował sobie u mnie tym, że doceniał to, co ma i chciał pokazać to też innym. Chciało się brać z niego samego przykład. A teraz mogę przejść do dalszej części, co mnie denerwowało w książce akcja. Akcja za szybko się działa na jednej go poznaje, na drugiej całuje przepraszam, ale co to jest? Romans, romansem, ale bez przesady! Nie rozumiałam też, co autorka chciała osiągnąć pisząc rzeczy nieistotne np. – Świetnie. – Wstała od stołu i się przeciągnęła. Coś błysnęło pod materiałem koszulki. Kolczyk w pępku? Teraz mam pytanie dnia, co mnie interesuje kolczyk w pępku jej współlokatorki? Takich przykładów jest jeszcze parę, ale ten najbardziej zapadł mi w pamięć. Nie rozumiem także niektórych zachować bohaterów. Dwójka jest w pokoju, bo reszta wyszła, a nagle ni z pietruszki trzyma ją osoba. Przepraszam, ale ta osoba teleportowała się przez ścianę czy słyszała jakieś głosy w głowie żeby przyjść i ją przytrzymać, bo tego za kija nie rozumiem. Styl autorki może jest lekki, jednakże akcja w książce dzieje się o wiele za szybko, co mnie irytowało.

Jestem po pierwsze części, a to jest trylogia. Powiem jedno odpuszczam ją sobie, chyba, że ktoś mi za to zapłaci to wtedy się zastanowię.


– To, że potrzebujesz pomocy, żeby poradzić sobie z problemami, nie czyni cię słabszą. Naprawdę słabi są ci, którzy nie potrafią przyznać, że potrzebują pomocy. Ludzie, którzy nie potrafią przyznać, że nie poradzą sobie sami. To oni są słabi. Prosząc o pomoc i przyjmując ją, przyznałaś się do swojej słabości, a przez to pokazałaś, jak jesteś silna. Ludzie słabi myślą, że pozjadali wszystkie rozumy, i afiszują się ze swoją mądrością. 




KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:




wtorek, 14 lutego 2017

Walentynkowy Tag


14 luty, a dokładniej Dzień Zakochanych. To ten moment, gdy faceci w końcu ogarniają się (a przynajmniej ta mniejsza część) i zabierają swoje ukochane na randkę. Jedna pamiętajmy, że miłość do drugiej osoby pokazujemy każdego dnia. A jak się nie ma chłopaka to zostają książki i seriale no i muzycy. Poza tym już jutro jest obchodzony Dzień Singla i czekolady w promocyjnej cenie. Kto by się nie skusił?


1. Ulubiona historia miłosna.
Sassy Girl: Mam wybrać tylko jedną tak? To zdecydowanie wybieram historię Rule'a i Shawn z "Buntownik". Może nie ma w niej czegoś nadzwyczajnego, ale ich historię mogę czytać i czytać.
Koala: Dobre pytanie będzie czy zdołam wybrać jedną historie miłosną. Może postawie na Avery i Camerona z "Zaczekaj na mnie". Świetnie się czułam czytając ich historie i dosłownie książkę pochłonęłam.

2. Największe książkowe ciacho.
Sassy Girl: Dwa słowa.William Herondale razem z Jacem.
Koala: Nie mam pojęcia :O Czy tylko mi było by wybrać z pośród tylu książkowych ciach jednego ? To zdecydowanie nie możliwe! 

3. Ulubiona książkowa para.
Sassy Girl: Jace i Clary, Rule i Shawn, Will i Tessa, Holder i Sky, Hannah i Garret, Noah i Allie
Koala: Will i Tessa, Holder i Sky, Avery i Cameron, Julia i Warner  

4. Para, która działa Tobie na nerwy.
Sassy Girl: Remington i Brooke z serii Real, ale to od drugiej części.
Koala: Trudno powiedzieć.

5. Klasyka romansu - ulubiona książka.
Sassy Girl: "Buntownik" Jay Crownover, "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa
Koala: "I wciąż cię kocham" Nicholasa Sparksa

6. Najsmutniejsza historia miłosna, którą kiedykolwiek przeczytałaś.
Sassy Girl: "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes
Koala: "Zostań jeśli kochasz" Gayle Frman oraz "Gwiazdy naszych wina" Mimo iż zanim zaczęłam czytać obejrzałam film i to już nie było to samo, ale i tak trzeba zaliczyć do tego puntu tą książkę. 

7. Najlepszy książkowy pocałunek.


Sassy Girl: Clary i Jace jak zabrał ją do oranżerii! O i Noah i Allie, pocałunek w deszczu? Zdecydowanie najlepszy.
Koala: No i mam znowu problem bo jakoś nie pamiętam już jakiś najlepszy książkowy pocałunek i to dość złe -.-



8. Najlepsza miłosna ekranizacja. 
Sassy Girl: Mimo, że oglądam mało ekranizacji to na pewno się tutaj znajdzie "Najdłuższa Podróż", "Pamiętnik".
Koala: Więc to będzie "Zostań jeśli kochasz"

9. Ulubiony autor piszący miłosne historie.
Sassy Girl: Niezaprzeczalnie Nicholas Sparks!
Koala:  Zdecydowanie Nicholas Sparks.

10. Najgorszy romans wszech czasów.
Sassy Girl: "After"
Koala: Chyba jeszcze nie czytałam najgorszego romansu wszech czasów :O 

11. Duma i uprzedzenie - jaka piosenka kojarzy się Tobie z tą książką.
Sassy Girl: Szczerze? Żadna piosenka mi się nie kojarzy.
Koala: Przykro mi, ale jednak nie mam

12. Ostatni romans/historia miłosna, przy której się wzruszyłaś.
Sassy Girl: "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes.
Koala: Nigdy nie płakałam przy żaden książce wiec no cóż przykro mi, ale nie dodam tutaj żadnej książki. Tak wiem jestem bez serca xD  

13. Czerwień - kolor miłości. Ulubiona książka z czerwoną okładką.
Sassy Girl: Nie czytałam żadnej książki z czerwoną okładką. 
Koala: Właśnie przeglądam swoje książki zastanawiając się czy mam taką książkę i wyszło na to, że nigdy nie czytałam książki z czerwoną okładką 


14. Ulubiona miłosna historia z dzieciństwa.
Sassy Girl: "Piękna i Bestia" 
Koala: Tak jak wyżej :D 

15. Jesteś rozważna czy romantyczna?
Sassy Girl: Powiem pół na pół, ale bardziej ta romantyczna.
Koala: Hm.. dość dobre pytanie i w sumie to zależy tak dość bardzo pół na pół 

sobota, 11 lutego 2017

"Błękitna Róża" Marcelina Traut





Tytuł: Błękitna Róża
Autor: Marcelina Traut

Opis: Jessica- ma jeden cel-pomagać biednym i pływać po morzu.
 Jack- pragnie znaleźć osobę, która napada na bogatych i zabiera im cenny majątek, zostawiając tylko po sobie błękitną różę.
Czy Jack odnajdzie właściciela błękitnej róży?Czy dowie się kto stoi za rabunkami w mieście?Co się stanie? Który cel zostanie osiągnięty?Kto zwycięży?


Wiele osób zna przypadek, że nie ma co czytać i szuka po różnych stronach w poszukiwaniu książki. Do „Błękitnej róży” przyciągnął mnie sam tytuł oraz okładka, która jest prosta. A ta błękitna róża na niej, tylko się zakochać!

Książka zaczyna się od tego, że Jessica zostaje wysłana do wuja by mogła zostać damą. Cóż akcja dziwnie się toczy i okazuje się, że trafia na statek piratów. Plądrować to słowo, które może towarzyszyć jej przez całe życie. Plądrując jeden z domów musi zabrać za sobą jeńca, a dokładniej Jacka Willsa.

Nawet nie wiem jak mam zacząć pisać recenzję by używać ładnych słów. Ta książka to szajs, jak ich mało po prostu. Z bohaterami nie umiałam się zżyć, być może to była zasługa, że byli tak płytcy, że woda w klozecie jest głębsza. Jessice poznajmy, jako kobietę, której lepiej się nie sprzeciwiać, a zarazem taką, która nie pozwoli sobą rządzić. To akurat plusy tej bohaterki, bo naprawdę jest niezależna. Natomiast Jack po prostu tragedia. Dwójka bohaterów podejmuje lekkomyślne decyzję. Styl autorki jest jak „Dam tutaj czasownik i tutaj o i jeszcze tutaj”, każde zdanie złożone jest z większości czasowników. Nie ma tutaj opisu uczuć czy może przemyśleć, a jak są to może dwa zdania i koniec. Nie wspominając o scenie erotycznej, bo to już tragedia. Czytałam pierwszą scenę na jednej z wolnej lekcji jak tylko ją skończyłam moja głowa opadła na ławkę w ramach załamania. To było takie wchodzi, wychodzi, ona krzyczy, on dochodzi. Jedyne co mogę z tego wywnioskować to ze autorka prędzej naoglądała się amatorskich, niemieckich pornosów i jest dziewica. Jeśli chce się pisać o seksie to albo trzeba to przeżyć albo mieć dobrą wyobraźnie inaczej wyjdzie ... TO. Akcja toczy się o wiele za szybko. [SPOILER] Na sto stron, na setnej po raz trzeci ona musiała go porywać. W tym wszystkim na dwudziestej stronie się pocałowali, a na osiemdziesiątej już brali ślub. [KONIEC SPOILERU] Po prostu brak mi słów do książki. Nawet nie mam żadnych wartych wstawienia cytatów do tej recenzji.

Uważam, że książka nie jest warta czasu. Gdyby nie to, że miała sto stron i odłożyłabym ją na półkę nawet nie czytając do końca.

KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA:

poniedziałek, 6 lutego 2017

"Remy" - Katy Evans






Tytuł: Remy
Autor: Katy Evans
Cykl: Real

Opis: Remington Tate, bokser Podziemnej Ligi, jest tajemnicą nawet dla samego siebie. Jego umysł jest jasny, a zarazem mroczny, złożony i otwarty. Czasami jego działania i nastrój są dokładnie wyważone, a czasami pozbawione są wszelkiej kontroli.
W tym wszystkim jednak zawsze była jedna niezmienna rzecz: pragnienie, pożądanie, kochanie i chronienie Brooke Dumas. To jego historia: od chwili, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył i uświadomił sobie, że jest ona największą wartością, o jaką kiedykolwiek musiał walczyć.

Remy jest ostatnią książką o Remingtonie, a przynajmniej z tych przetłumaczonych. Mimo, że zawiodłam się na drugiej części istniała we mnie mała nadzieja, że ta część będzie lepsza.

„Remy” jest książką pisaną z perspektywy Remingtona. Zaczynając od spotkania z Brooke w Settle do ostatniego momentu. Mimo wszystko poznajemy mężczyznę od nowa, jego myśli i to, dlaczego postąpiła tak, a nie inaczej.

Remington jest osobą, która ma problemy psychiczne, a jednak próbuje z tym walczyć i pokazać, że jest silną osobą. Mimo, że podobał mi się ten wątek w książce, widząc to z jego perspektywy autorka powinna więcej poczytać na temat chorób afektywnych. Mając przed sobą tą część, a poprzednie po prostu zabrakło mi realizmu w tym. Na ringu walczy dla jedynej kobiety w jego życiu – Brooke Dumans, a widząc jej zachowanie z boku myślałam, że wejdę do tej książki i dam jej po prostu z liścia. Nie wiem, każda kobieta tak rozpacza jak musi zostać na chwilę sama bez swojego lubego? Czy to ja jestem ta dziwna. Po prostu Brooke zapatrzyła się za bardzo w Remy’ego i już w drugiej części zaczęło mi to przeszkadzać. Zabrakło mi też wspomnień Tajfuna, a dokładniej tego, co działo się przed. Rozdziały są podzielone na teraźniejszość i przeszłość, co jest dobre, jednak te wspomnienia!

Katy Evans ma potencjał i to widać, jednakże pisząc serię Real powinna popracować więcej nad drugą i trzecią częścią. Na pewno sięgnę po inne książki ten autorki, ale do tej serii nie wrócę.

KSIĄŻKA ZOSTAŁA PRZECZYTANA W RAMACH WYZWANIA: